sobota, 22 maja 2010

Rozdział VII

:30Gdy rano sie obudziłam Caroline siedziała na poduszce i oglądała telewizję.
-Już nie śpisz?
-Nie już nie śpię która godzina?
-10:16. Proszę-Powiedziała podając mi kanapki.
-Dzięki- Wzięłam kanapkę do ręki i zaczęłam ją gryźć
-Wiesz rozmawiałam z tą Natalie.
-I co -powiedziałam z zapchaną kanapką buzią.
-Zdaje się być fajna.
-To spoko.
-Trochę się zdziwiłam że jest tak przerażająco podobna do ciebie.
-Hmm sobowtór może mój.
-Widziałaś jak się patrzyła na Chris'a a chris na nią?
-Nie nie widziałam . Serio?-wpadłam w osłupienie. Nareszcie może Chris będzie miał dziewczynę która go nie rzuci jak 2 poprzednie?
-No. Spytam się jej czy Chris jej się podoba.
-Dobra leć.
Byłam zdziwiona że od razu spodobała się Chrisowi. Nie no przyznam się słodziutki bo znam go od 1 klasy podstawówki. Tylko zastanawiałam się jeżeli będą ze sobą chodzić, a przez to nasza przyjaźń się rozpadnie.
-Aly!-krzyknęła Caroline opadająca z sił, po biegu na schodach - Spytałam się jej i...powiedziała że Chris jest fajny, słodki, ciepły i miły i że się jej spodobał.
- Cześć dziewczyny co tam?- w tym momencie do pokoju wszedł Chris
-Hej Chris!
-Hej- Chciałam mu wszystko powiedzieć ale coś w środku powiedziało "Aly Zamknij się!!"
-Coś się stało o czym nie wiem?
-Nie nie nic. Caroline możesz mi pomóc iść do łazienki?
-Jasne.
Wzięła mnie za boki i pomogła dojść.
-Caroline spytaj się go o Natalie.
-Spoko tez mi to przyszło na myśl.
Po 10 min. Caroline przyszła i powiedziała.
-Fiu fiu normalnie mamy parę miesiąca. Ciekawe czy się wyswatają!
Obie zaczęłyśmy się śmiać.
-Ej ale dobra, nie swatamy ich. Sami się poznają a my się zachowujemy jak nigdy nic. -Powiedziałam czesząc włosy.
-Dobra. Idę po jakąś bluzkę dla ciebie.
-Weź tą białą bluzkę bluzę z twarzą i czarne rurki
-Dobra.
Później gdy zeszliśmy na dół i siedzieliśmy na kanapie. Jedliśmy frytki, kurczaka i różne dodatki z Mc Donald's.
-O cześć.
-hej. Chcesz trochę?
-No  pewnie!
Zjedliśmy.
-Aly mogłabyś mi podać te chusteczki które leżą na kredensie?
-Przepraszam ale nie mogę.
-Aha rozumiem nie chce ci się.
-nie nie o to chodzi że nie może nie chcę jej się. Ona nie może. Nie ma kontroli nad nogami.
-Właśnie.
-A to przepraszam nie wiedziałam.
-spoko.
Pod wieczór przysypiając na ramieniu Christophera oglądaliśmy You Can Dance .
-No dobra, Car. musimy się juz zbierać.
-No dobra. Pa słonko.-Ucałowała mnie w czoło.
-Papa.
-Cześć.
-Siemka
Posiedziałyśmy jeszcze i gadałyśmy.
-hmm i co idziemy na górę.?
-No raczej tak.Tato mógłbyś mnie na górę zanieść.
-Tak już idę.
-Może byśmy tak pogadały?
-no dobra. Wezmę parę puszek coli i chipsy.
-Dla mnie weź ice tea. Nie mogę pić coli
-Dobra.
Gdy tato zaniósł mnie na górę. Przebrałam się w ciepłą piżamkę i wskoczyłam pod kołdrę.
-Wchodź.
-Wow ale tu fajnie
-no przeciez wiem.
Natalie miała na sobie swoja fioletowa piżamę.
-Proszę.
-Dzięki.
Zaczęłam
-opowiedz mi o swojej rodzinie.
-Nie za wiele ci poopowiadam. No to tak gdy się urodziłam, byłam jedna z bliźniaczek. Nawet nie wiem gdzie moja siostra jest.  Opiekowała się mną siostra mojej mamy której w ogóle nie spotkałam. A mój ojciec zginął w wypadku samochodowym.
Gdy moja ciotka zmarła ok 5 lat temu trafiłam do domu dziecka. Nie mogłam się pozbierać po jej śmierci. Była najbliższą mi osobą.-W oczach Natalie zakręciły się łzy. Objęłam ja ramieniem mówiąc - Nie płacz.
-Dobra. A twoi rodzice.
-No zaczyna się tak jak i twoja opowieść tyle że matka się mną opiekowała.Jak miałam 10 lat urodziła się moja siostra. Wsparcie miałam tylko i wyłącznie u taty , matka opiekowała się mną mocniej niż mną.
Już się nauczyłam. No ostatnio jeszcze nie wiesz ale próbowałam się zabić. Skoczyłam z mostu ale mój przyjaciel gdy dobiegł a ja leżałam na dnie zadzwonił po pogotowie i uratowali mnie.
-Ostro. Masz jakieś zdjęcia?
-Mam a masz jakieś swoje?
-Mam jedyne jakie udało mi się zachować z mama i kawałkiem  taty. Zaraz przyniosę.
Gdy Natalie poszła po zdjęcia sięgnęłam do swojej szafki i do pudełka ze zdjęciami gdy byłam małym dzieciakiem.
-Proszę
Wymieniłyśmy się zdjęciami.
-Ale słodko wyglądałaś.
-Chyba żartujesz . Mały łysol co się chichra:D
-Ej ty też masz przerwane zdjęcie. - Sięgnęłyśmy po kawałki zdjęć i złączyłyśmy je do siebie.
-O matko!
Osłupienie.
-Ej ale to musi być jakiś fotomontaż.
-Zobacz z tyłu - powiedziałam
"Kochane dziewczynki, nie zależnie od tego co się stanie pamiętajcie że was kochamy."

                                                                  Julia i Sam Evans                       1 maj 1992  r. 
 -To dlatego tak jesteśmy podobne do siebie.
W naszych oczach pojawiły się łzy i nagle mocno się przytuliłyśmy.
-nie myślałam że jeszcze cię spotkam.
-A ty myślisz że co.
-Ej ale jak my to powiemy mamie?
-Dziewczynki co się stało? -Weszli rodzice
Przybliżyłyśmy się do siebie i pokazałyśmy zdjęcie łącząc je.
-To się stało-Odpowiedziałyśmy
-Natalie!
-Mama!
-Alyson!
-No chyba ja..
-Skąd macie te zdjęcia?!
-Ja miałam połowę i Natalie miała połowę. Julia!
-Jak się cieszę że mam 3 córki.-Powiedział tata mocno nas przytulając.
-Mamo nawet nie musisz się tłumaczyć.
-Wybaczam to dobrze.
W jej oczach pojawiły się łzy -Nawet nie wiecie jak się cieszę-przytuliliśmy się wszyscy przytuliliśmy.
-Co się stało?-Przyszła nasza mała siostrzyczka
- Jesteśmy twoimi siostrami! No chodź tutaj.!
Gdy już wszyscy ochłonęliśmy czekałam do rana żeby powiedzieć to moim kochanym przyjaciołom.
-No to dobranoc siostro.-powiedziałam do Natalie
-Dobrej nocy kochana.

środa, 19 maja 2010

Rozdział chyba VI :D

Poniedziałek 7.06.2010 godz 6:59
Obudziło mnie stukanie malutkich kropli wiosennego deszczu. Balkon był otwarty.
Poleżałam jeszcze chwile zamknęłam oczy miałam już usnąć ale tato kończył mój strych.
Podsunęłam nogą swój wózek, podjechałam do szafki i wyciągnęłam torbę podróżna aby móc lepiej przenosić ubrania. Wzięłam torbę otworzyłam drzwi do garderoby. Miałam już prawie wszystkie rzeczy spakowane zostały tylko bluzki i bluzy. Po spakowaniu mój tato wszedł do mojego pokoju ze śniadaniem.
-Pycha dzięki.
-Nie ma za co! Skończyłem już górę więc możemy przenosić rzeczy.
-Hej Chris możesz już przyjść!
Hej Caroline możesz już przyjść!:)
-Kiedy przyjeżdża ta dziewczyna?
-Hmm nie wiem chyba dzisiaj.
gdy moi przyjaciele przyszli wzięli paczki i torby i powędrowaliśmy na górę i rozpakowaliśmy je. Mój strych z ciemnej rudery pająków przerodził się w moje największe mieszkanie o jakim nie śniłam:).
Gdy już wszystko wieczorem było na swoim miejscu stojąc (trzymałam się na kulach) opadliśmy zmęczeniem na łóżko.
-Chodźcie na dół!
-Już! - Odkrzyknęłam
Caroline razem z Chrisem znieśli mnie  na dół, czekał na nas kubełek pyszności (ten o którym wspominałam wcześniej).
Popijając mrożoną herbatą zajadaliśmy się frytkami itd. W końcu dzwonek do drzwi.
-Tato otworzysz?
-Już idę.
Otwierając drzwi:
-Dobry wieczór !- W drzwiach stała ruda uśmiechnięta dziewczyna w rurkach koralikach i tunice.Jej włosy były rozpuszczone.
-Dobry wieczór.-z nieśmiałością odpowiedział ojciec.
-Przepraszam  pan mnie nie zna. Jestem Natalie. Zaadoptowali mnie państwo !
-Aaa Witaj! Kochanie chodź na dół !
-Witaj Natalie!- Witając ją ucałowała ją w policzek .
-Wejdź proszę.- Dziewczyna weszła nieśmiało do naszego domu  w ręku trzymała walizkę a na ramieniu wisiała jej czarna torba.
Gdy moi przyjaciele i ja ją zobaczyliśmy pierwsze co nasuwało sie im na język.
-Aly ta dziewczyna jest taka sama jak ty!-szeptem powiedział Chris.
-Właśnie widzę i to jest straszne!
Wchodząc do salonu matka przedstawiła ją nam.
-Natalie to jest Chris Caroline i Moja córka Alyson.
-Cześć-z nieśmiałością odpowiedziała spoglądając na nas jakby się nas bała. Podała nam ręce.
-Cześć.-odpowiedziałam.
-Chodź na górę pokażę ci gdzie będziesz spała.
-Dobrze, idziecie ze mną.
-Sorry ale nie jestem na siłach.
-spoko.
Spodobał się jej mój dawny pokój.
Później Chris z Caroline zanieśli mnie na góre. Przebrałam się i usnęłam. Chris poszedł do domu a Caroline nocowała u mnie.

sobota, 15 maja 2010

Rozdział V

Wstęp do rozdziału V:
"Było takie jedne "zaczarowane miejsce w tym domu. Był to strych. Gdy byłam mała uwielbiałam tam przesiadywać. Byłam na tyle żywym dzieckiem że lubiłam wyciągać wszystkie rzeczy jakie napotkam. Przez małe okno balkonowe uwielbiałam i uwielbiam wychodzić na ten balkon. Była tam moja huśtawka z opony. Przyczepiona była do wielkiego drzewa które rosło za naszym domem. Ale gdy miałam 8 lat musieli ściąć drzewo. Gdy poszłam do gimnazjum odwiedzałam to miejsce nie często. Gdy stworzyliśmy swoją paczkę, postanowiliśmy wyremontować to miejsce. Było tam dużo przestrzeni. Zmieniliśmy podłogę, pomalowaliśmy ścian na szaro, czarno, fioletowo, i biało. Daliśmy na ściany różne dodatki jak tapety. Odnowiłam swój ukochany balkon. Pomalowałam szczeble i okno. Znalazłyśmy moją oponową huśtawkę. Gdy pokój był wykończony oglądaliśmy tam filmy i w ogóle takie imprezki robiliśmy"
Obudziłam się po 6 rano, ból kręgosłupa dawał mi w kość. Sięgnęłam po moje proszki od bólu ale nie było ich.
-Maaaaaaaaamoooooooooo!-Wydarłam się jak najgłośniej mogłam.
-Nie śpisz już?-odpowiedziała
-Niee! Przyniesiesz mi proszki od bólu?!
-Dobra.
Gdy mi je przyniosła:
-Dzięki-wzięłam 3 bo ból się nasilił i zaczęłam pić wodę.
-Mam dla ciebie dobrą wiadomość, zaadoptowałam dziewczynę w twoim wieku!
Wypluwając wodę powiedziałam -Co! Czy ciebie już do końca pogięło!  Masz przecież jeszcze Kate, a po za tym wyjeżdżasz częściej niz bywasz w domu.
-Oj poradzę sobie.
-Kiedy tato wróci?
-Nie wiem pisał że powinien dotrzeć jutro. Ale wiesz jak to jest. Może się samolot opóźnić. Dobra, idę  zrobię ci śniadanie.
Ucałowała mnie w czoło i poszła.
Cały czas myślałam jaka może być ta dziewczyna. Może jakiś kujon co będzie cały czas zakuwać, albo jakaś dręczycielka co kasę będzie zabierać. Możliwości było wiele. Wzięłam pilota i włączyłam telewizor. Ktoś zadzwonił do drzwi.
-Proszę śniadanie dla ciebie.
-Kto przyszedł?
-Caroline i Chris
-Hej:)-z uśmiechem weszła Caroline
-Cześć.
-Hej mała-zażartował Chris.
-Cześć stary:) Nie uwierzycie ale moja matka zaadoptowała dziewczynę w naszym wieku.
-Co!
-No też się zdziwiłam. Ją już pogięło!
-Ej może nie będzie taka zła.
-Może nie -Odpowiedziałam zapychając się kanapką z pomidorem
-Co dzisiaj będziesz robić?
-Leżeć oglądać telewizję, leżeć siedzieć przed laptopem, Leżeć, i czekać na tatę i tak w kółko.
-Przyjeżdża?
-No mam nadzieję obiecywał mi to.
-Ej mam pomysł. Pamiętacie tamto miejsce na samej górze?
-Strych tak zwany nasz IMPREZOWY SALON?
-Tak
-No i co?
-Może byśmy tak sobie posiedzieli. Obejrzelibyśmy jakiś film czy coś.
-Hmm dobry pomysł.
-Słuchajcie jak ta dziewczyna się do nas wprowadzi to razem z nią w pokoju nie będę bo się nie zmieścimy. Może byście mi pomogli tą dalszą część strychu zrobić.?
-Ej dobra sprawa. Masz tam łazienkę?
-Jakaś jest ale trzeba by kupić prysznic umywalkę kibel i takie dodatki. Jest fajna bo ogromna. Rodzice kiedys wybudowali tam łazienkę i inne pokoje że może kiedyś im się rodzina powiększy.
-Co dzisiaj będziecie robić?-Weszła moja matka z tym właśnie pytaniem
-Będziemy remontować strych. Bo jak ta dziewczyna się do nas wprowadzi to razem z nią w pokoju nie będę bo się nie zmieścimy. i zrobimy strych.
-No dobra jak chcecie możemy pojechać do sklepu i już wszystko pozamawiać.
-Ja znam się na tym, to znaczy na remontowaniu kiedyś pomagałem ojcu.
-ej jak mój tato przyjedzie to mógłby nam wszystko założyć w łazience tzn światło i no wiecie.
-Dobra spoko.
-Ej ale ja nie pojadę. Nie mogę nogami sterować.
-Jacob ma jeszcze w domu wózek inwalidzki po wypadku to możemy od niego pożyczyć.
-Dobra
Gdy wózek już miałam, Zapakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy do salonu łazienek. Podobała mi się najbardziej fioletowa, trochę z zielonym i białym.
-Chcę tą.
- Na pewno
-Tak:)
-Dobrze to bierzemy ten cały zestaw.
Potem do salonu meblowego. Kupić szafę i półki do garderoby. Jakieś fajne mebelki do mojej sypialni.
Wybraliśmy wszystko wyglądało extra.
Na ścianie gdzie będzie łóżko będzie kolaż naszej paczki.
Ja też malowałam.
Gdy zrobiliśmy sobie przerwę.....

Ciąg.Dalszy.Nastąpi.

czwartek, 13 maja 2010

Rozdział IV

Tydzień w szpitalu to jednak męczarnia. Pogodziłam się z tym że już nigdy nie będą chodzić. Lecz jednak nadzieja powróciła i była prawdziwa. Po operacji lekarze mówili że będę chodzić, na pewno.Po 3 tygodniach mojego skoku, byłam w domu.Codziennie przychodził do mnie facet na rehabilitacje.
-Aaaa boli.!-Krzyknęłam gdy rehabilitant mnie rozciągał.
-Musi poboleć wytrzymaj jeszcze chwile!Już.
-Spróbuj pomachać nogami.
Udało mi się.
Po 30 minutach ćwiczeń David pomógł mi wstać, próbowałam iść. Kawałek podeszłam.
-Super sobie już radzisz. To ja idę. Cześć.
-Pa
Po 15 minutach ktoś przyszedł do domu i chciałam otworzyć. Był to Chris. Powoli wstając zrobiłam krok i już się wywalałam.
-AA!
Chris złapał mnie w ostatniej chwili. Spojrzeliśmy sobie w oczy :
-Dobrze że jesteś-powiedziałam i położyłam głowę na jego ramieniu. Trzymałam się rąk aby się znów nie przewrócić.
-Mam dla ciebie coś pysznego!-Powiedział wyciągając mój ulubiony kubełek. Składniki jak do kebabu tylko więcej sosu i frytki.
-Mhm pyszności.
-Jemy na balkonie?- ze swoim rozbrajającym uśmiechem zapytał
-No dobra ale ja nie wejdę na górę własnymi siłami i nogami.
-Zaniosę cię.-Wziął mnie na ręce i niósł na górę kiedy ja trzymałam się mocno jego koszulki. Usadził mnie w hamaku po czy się położyłam
-Trzymaj-powiedział dając mi kubełek pyszności.
Gdy zjedliśmy byłam obżarta normalnie.
-Może się zdrzemniesz?
-No dobra.
Powoli bujał hamakiem podczas gdy słuchałam muzyki usnęłam.

środa, 12 maja 2010

Rozdział III

18 maj 2010
-Ał boli!.
Od razu po przebudzeniu poczułam okropny ból w klatce piersiowej i kręgosłupie.
-gdzie ja jetem?-ciężko było mi to powiedzieć.
-W  szpitalu. Aly będzie wszystko dobrze-powiedziała Caroline którą nawet małe ruszenie moim palcem ja straszyło.
-Co pamiętasz?
-Stanęłam gdzieś, padał deszcz, usłyszałam krzyk chłopaka i skoczyłam do wody. A potem nic nie pamiętam.Tak wogóle co mi się stało?
-Chris mówił że napisałaś mu sms-a że bardzo mu dziękujesz za to że mogliście się przyjaźnić, że stoisz na moście  i kończysz swoje życie więc przybiegł, i to on krzyczał. A ty rzuciłaś się z mostu wpadając do wody. Zadzwonił po karetkę i zdążyli cię uratować ale jesteś połamana. Masz połamane chyba 3 żebra i kręgosłup.
-Aż tak źle to chyba nie było. Czemu nie jesteś w szkole?
-Bo twoja mama musiała wyjechać na 2 tygodnie w delegacja a ja się tobą opiekuje.
-No tak najlepiej jest zostawić dziecko w potrzebie.
Chciałam odczepić te wszystkie kabelki które miałam podłączone ale nie miałam siły ruszyć nawet ręką.
-Caroline pomóż mi wstać muszę się umyć.
-Nie dasz rady wstać.leż śpij i odpoczywaj.
Po 15 minutach rozmyślania co także mnie bolało usnęłam. Obudziłam się koło 21:30.
-Caroline czemu tu jeszcze siedzisz ?
-Bo ja tutaj nocuje prawie codziennie.
-idź do domu. Chris?
-O już jesteś. No to mogę się zbierać. Pa maleńka trzymaj się przyjdę jutro wieczorem.
Dała mi buziaka w czoło i poszła.
-Jak się trzymasz ?
-Słabo. Czemu chciałeś mnie ratować. Po co ratować taką szmatę jak ja.
-Ta "szmata" ma przyjaciół i dla nich żyje.Zaraz wracam pójdę się przebrać.
-Ty tutaj nocujesz?
-No tak. Dałem Caroline wolne.
-To się nazywa przyjaciel.
Chciałam się uśmiechnąć ale i trochę nie miałam siły.
Gdy znowu usnęłam obudziłam się w nocy. Ból kręgosłupa nie ustępywał.
-Chris. Chris. Christopher!
-Co ?
-Daj mi soku.
-Masz mała i śpij.
-Dobra dobra.
Usnęłam ponownie. Spałam przez całą noc chociaż ból dawał w kość.

Rozdział II

Obudziło mnie światło jasnego majowego słońca.
Podczas gdy Caroline Chris i Jack spali ja leżąc i wpatrując się w czarny sufit Chrisa myślałam....
-Hmm nie jestem nikomu potrzebna, i tak mnie mają gdzieś. Nie lubią mnie. Chyba powinnam skończyć moje bezsensowne życie.
 Wtedy obudziła się Caroline.
-Carola - powiedziałam szeptem- śpisz
-Nie nie śpię. Co robimy?
-Nie wiem.Leżymy jeszcze. Może coś wymyślimy.
Leżąc naprawdę myślałam o swoim życiu. Wolałam to zatrzymać dla siebie.
Gdy chłopaki się obudzili poszliśmy robić śniadanie. Mama Chrisa zrobiła kanapki.
-Smacznego:)
-Dziękujemy.
Wzięłam kanapkę do ręki i ugryzłam ją. Poczułam dziwny smak.
-Przepraszam czy w tej kanapce jest jakieś mięso, wędlina?
-Tak. A czemu pytasz.
-Jestem wegetarianką.
-Przepraszam nie wiedziałam.
-Dobrze nic się nie stało.
Zrobiłam kanapkę z rzodkiewką i popiłam herbatą.
Wróciłam na górę. Wzięłam kosmetyczkę, swoje ubrania, zawędrowałam do łazienki.
Umyłam się, ubrałam, rozczesałam włosy, i związałam je w wysoki kucyk.
Gdy wyszłam z łazienki razem z Caroline sprzątałyśmy bo wczorajszym wieczorze.
-Dzięki za miły wieczór.
-Dzięki że przyszłyście pa.
-pa.
Odprowadziłam Caroline do jej domu i powędrowałam do swojego.
Gdy doszłam, wchodząc do domu usłyszałam głos :
-Gdzieś ty była!? Myślałam że oszaleje!
-Byłam u Chrisa
-Czemu nie zadzwoniłaś?!
-Bateria mi się rozładowała.
-Masz szlaban na 2 tyg.! Nie możesz wieczorem wychodzić z domu.
Wkurzona poszłam do siebie. Weszłam na balkon, usiadłam w wiszącym hamaku (wyglądał jak kula).
Było mi smutno.Przykryłam się kocem . I rozryczałam się.
Była burza. poszłam nad most, i wysłałam swojego ostatniego sms-a.
"Chris jestem na największym moście.Dziękuję że byłeś moim najlepszym przyjacielem.To koniec mojego życia''
Stanęłam na moście i przypomniały mi się wszystkie wspólne chwile ze mną, Chrisem, Caroline i Jacobem i piosenka Evanescence - Bring Me To Life.
-Alyson nie!-Z daleka krzyknął głos Chrisa
Rzuciłam się z mostu.
-Alysoon!!!!
Było już za późno.
Co stało się gdy Alyson skoczyła z mostu:
Chris zadzwonił na pogotowie które przyjechało, po ok 5 min. Wyciągnęli Alyson z wody. Na szczęście dało się ją uratować.
Aly:
"Czułam się jakbym leciała w przestworzach.Zamknięte oczy, żadnego odczucia."

wtorek, 11 maja 2010

Rozdział I

Piątek 14 maj 2010 godz 7:30
Przeciągając się przetarłam oczy. Nie zdawając sobie sprawy że od 13 będę już wolna.
Wstałam. Jednak nie miałam głowy do niczego innego więc opadłam na łóżko. Myśl jednak wróciła.
Razem ze swoimi zwłokami powędrowałam do łazienki. Umyłam się, i rozczesowując swoje rude włosy myślałam w co się ubrać. Jednak nie miałam do tego głowy. Za oknem było słonecznie. Założyłam swoją bufiastą, powiewną, białą tunikę przed kolano,  i do tego moją jeansową kamizelkę. Wzięłam ulubione jasne trampki z przywieszkami, hk, ed'em, założyłam przez ramię torbę i wyszłam z pokoju.
Gdy zaszłam na dół była 8:00 nikogo nie było już w domu. Wyciągnęłam z lodówki sałatę i rzodkiewki. Jedząc śniadanie myślałam jak zorganizować jutrzejszy czas. Wypad na ryby, będzie jazda.!
Rozmyślając pod dom przyjechał autobus szkolny.
-Cześc Brian!
-Cześć Aly!
Powędrowałam na koniec. Po drodze nie obyło się bez komentarza Ashlee i Jessici
-Co Evans w ciucholandzie kupiłaś  tą szmatę!? Ja bym się tak nigdy nie ubrała.
-Hmm Ashlee to pryszcz czy rośnie ci druga głowa!!
Usiadłam na końcu do Caroline.
-Hej
-Hai.
Założyłam słuchawki na uszy i słuchając Lady GaGa, Jacksona, Beyonce i innych dojechaliśmy do szkoły.
Na w-fie mieliśmy biegać.
-Dobra bieganie-wydarł się wf-ista. Za 1 kółko pała za 2 dwója za 3 trója za 4 czwóra za 5 piątka.
Aha jasne.Pobiegnie ci Ashlejka w butach na obcasach po żużlu!! Przebiegłyśmy jakieś 4 kółka. Bieżnia ma 500m więc do dużo. Opadając ze zmęczenia i dychając jakby moje zycie miało już się skończyć powiedziałam.:
-Biorę zwolnienie z w-f na cały rok!
-Ja też-odpowiedziała Caroline.
 Fotografia: Ostatnie minuty przed dzwonkiem mieliśmy o przyciskach na aparacie. No sorry ale to już było i jest banalnie proste. Bo dzwonu cała klasa wybiegła z klasy. Siedziałyśmy na schodach, rozmawiając, wcinałyśmy lody wraz z Chris'em i Jacobem zajadaliśmy lody. Przyjechał autobus. Gdy dojechałam do domu szybko coś zjadłam i poszłam przebrać się na basen. Założyłam swój czarny w białe paski 2-częściowy kostium kąpielowy. Wzięłam torbę, zchodząc z góry wyjęłam klapki wkładając je do torby weszłam do kuchni i wzięłam 4 puszki coli, Ciacha, i chipsy. Złapałam za deskę i szybko pojechałam przed basen gdzie mieliśmy się spotkać i wspólnie wejść do środka.
Po basenie wszyscy opadali z sił więc poszliśmy paczką do Chris'a. Oglądaliśmy trochę filmów.
Razem z Caroline zrobiłyśmy kanapki i coś do picia, a chłopaki szykowali dla nas materace na noc.
Siedząc. Chris Ja Caroline Jacob oglądaliśmy film. W trakcie 2 usnęłam, o moja głowa opadła na ramieniu Caroline która wytrwale oglądała film.


Alyson -Ja Natalia
Caroline- Natalie Evans
Chris-Bartek, Cichy
Jacob-Kuba, Kaczorek.

Bohaterowie



Alyson Evans
Ruda dziewczyna z głową pełną pomysłów.Tryskająca energią. Ma 18 lat. Jej hobby to granie na perkusji, śpiewanie, fotografia, jazda na deskorolce.Jej zielone oczy pasują do jasnej karnacji skóry. Często lubi wygłupiać się z przyjaciółmi.


Caroline Green
Brunetka. Ma 18 lat i uwielbia sporty extremalne, podróże. Jeździ na deskorolce, gra na gitarze.
Najlepsza przyjaciółka Alyson od zawsze.


Chris Wiliams
Wysoki pomieszany blondyn z brunetem. Ma 18 lat i niebieskie oczy. Uwielbia jazdę na deskorolce, sport, granie na perkusji, pływanie.
Często uśmiechnięty i śmieszny.Najlepszy  Przyjaciel Alyson


Jacob  Brown
Brunet  o piwnych oczach. 18 lat. Często spokojny. Uwielbia igrać z ogniem, Jazdę na deskorolce, sporty extremalne. Czasami poważny, ale często śmieszny i uśmiechnięty.Najlepszy  Przyjaciel Alyson.