poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Rozdział XX

Wreszcie przeprowadzka do ojca.
Natalie mieszkała razem z nami.
Siedziałam przy wysepce kuchennej popijając poranne capuccino. Pogoda była smutna, szara i płakliwa tak jak ja. Chris i Jacob wyjechali na obóz pływacki więc oczywiście sie nudziłam.
Bill wyjechał do sanatorium na rehabilitacje więc siostra była razem ze mną.
Matka? Nie mam pojęcia co sie u niej dzieje. Nie dzowni nie pisze tak samo jak ja. Natalie czasami też nocuje u mnie ale i tam mieszka. Tak jak Kate.
Nagle zadzwonił telefon. Kate
-Hej mała co u ciebie?
Cała rozpłakana powiedziała:
-Przyjedź szybko z mamą coś nie tak a jesteśmy same.
-Ok nie panikuj, leć do sąsiadów postaram się dojechać jak najszybciej.
Szybko wybiegłam z mieszkania łapiąc za deskorolkę. Zamknęłam drzwi i migiem zeszłam na dół. Jechałam jak najszybciej mogłam. Gdy dojechałam otworzyłam szybko drzwi.
-Co się stało!?-Spytałam się Kate  klękając przy mamie i sprawdzając czy oddycha.
-Nie wiem. Usłyszałam huk i przybiegłam na dół.- Mama była nieprzytomna. Zadzwoniłam po karetkę która przyjechała szybciej niż myślałam.
__________________________________________________________
2 Godziny później:
Siedziałyśmy w szpitalu przy łóżku na którym leżała nasza matka, w białej sali, słysząc tylko nasz oddech i pikanie maszyny.
Przytuliłam Kate.
-Przepraszam że mnie wtedy nie było i musiałaś być sama-Wyszeptałam gładząc ją po ramieniu.
-Boję się.
-Nie bój się jesteś teraz ze mną.
Weszła lekarka.
-Rodzina?
-Tak córki.
-Mam dla was przykrą wiadomość. Ma nowotwór na płucu. Jest w śpiączce farmakologicznej żeby ja tak nie bolało. Przykro mi. Ale jeszcze mam pytanie jest jeszcze ktoś u was w rodzinie?
-Tak mamy jeszcze jedną siostrę.
-To musicie zrobić sobie badania bo możliwe że może to być dziedziczne.
-Mała też ma zrobić? Ona ma innego ojca
-Na razie nie musi. Tylko ty z Siostrą.
-Jesteśmy bliźniaczkami.
- To niestety któraś z was może mieć nowotwór.
Serce zaczęło mi bić mocniej. Gdybym to była ja albo Natalie. Zrobiło mi sie niedobrze. W tym momencie wszedł nowy facet mamy.
-Witam. Co jej jest?
Spojrzałam się na niego spod byka.
-Chodźmy na korytarz.-Razem z lekarka wyszli.
Widziałyśmy jego minę, jego zachowanie. Też był tym wstrząśnięty.
__________________________________________________
Kilka godzin później:
Było już późno. Praktycznie cała rodzina siedziała przy mamie. Szczęście że tato i Nicol ( nowy facet mamy) się nie pozabijali.
-Kto będzie tutaj nocował.?-Spytał tato
-Nie wiem ale może zawiózłbyś mnie i Kate do mieszkania. Jest już mocno zmęczona a nie chce żeby śniły jej się koszmary więc ja odpadam.
-Ja też nie mogę mam jutro pracę.
-To praca i pieniądze są ważniejsze od naszej mamy!?- Natalie poderwała się z krzesła i prawie nakrzyczała na Nicola.
-Nie ale...
-Żadnych ale.  Ja zostanę przy mamie. Może nauczę się też tak leżeć.- chodziło jej o to że i ona może mieć nowotwór.
Nick wyszedł z sali.
-Nie przesadzaj ! To ja mogę mieć ta chorobę więc nie przesadzaj. Ale dasz radę?-Spytałam wstając z Kate która spała na moich rękach.
-Dam Dam. Nie martwcie się o mnie.
-No to dobranoc słonko mi się trzymaj-Pocałowałam natt w czoło i wyszłam z sali razem z tatą.
Gdy zajechaliśmy do domu obudziłam Kat.
Dałam jej coś do przebrania. Wypiłam gorącą herbatę i poszłyśmy spac do mojego okrągłego łóżka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz