Było zakończenie roku szkolnego. Pięknie ubrane. Razem z Caroline miałyśmy identyczne stroje.
-Hej chris. Co tam?
-Wszystko spoko-A jednak coś nie grało. Znałam bardzo dobrze Chrisa i wiedziałam że jest coś nie tak.
Nigdy nie byłam kujonem. Zawsze mi się udawało. Ale byłam zaskoczona że mam czerwony pasek, Caroline to co innego jej wszystko wchodziło do głowy, też nie jest kujonem.
-To co oblewamy oceny u mnie?
-No jasne!!
-Dziewczyny sorry ale ja nie mogę.
-No cóż trudno. Pa
-Cześć
Poszłam do domu i się przebrałam
Później poszłam do Caroline i zaczęłyśmy temat o mojej siostrze jej chłopaku i Chrisie
-I co dobrze im razem?-Zapytała Caroline
-Nie wiem. Chyba jest szczęśliwa. Tato go zaakceptował i Mała też.
-Christopher też już się chyba pogodził.
-No raczej tak. Mam nadzieję że sobie odpuścił nadzieję.
Później rozmawiałyśmy oglądałyśmy film i znowu gadałyśmy.
-Dobra idę.
Założyłam swoją kurtkę jeansową przełożyłam torbę przez ramie i wyszłam od Caroline.
Mój dom znajdywał się ok 3/4 ulice od Caroline. Jakieś 15 min drogi pieszą.
Gdy doszłam blisko domu zauważyłam jakiegoś chłopaka. Miał Czarną bluzę, na głowie kaptur i coś w ręku. Gdy latarnia oświeciła jego twarz aż oczom nie wierzyłam. To był Chris.
-Christopher!!-Zaczęłam się drzeć.
Upadł i walną głową o chodnik. Poszłam jak najszybciej mogłam po tatę.
-Tato błagam ratuj-doszłam do domu ze łzami w oczach-Weź Christophera do domu chyba mu się coś stało.
Tato pobiegł szybko i wziął chrisa na ręce. Zaniósł go do mnie na górę. Nie mogłam powtrzymać się od płaczu. Miałam nadzieję że nic mu się nie stało.
Opatrzyłam mu głowę, na szczęście nie była rozcięta. w ręce trzymał małą butelkę. Była pusta.
Wsadziłam rękę do kieszeni w spodniach. Wyciągnęłam malutką torebeczkę. Był w niej biały proszek.
-Lepiej z nim?
-Nie wiem. Tato chodź do łazienki.
Poszliśmy do łazienki:
-Co to jest?-Spytałam ojca dając mu malutką torebeczkę.
-Gdzie to znalazłaś?
-w kieszeni Chrisa.
-To narkotyki.
Nie mogłam uwierzyć !!
Później Chris się przebudził. Całe szczęście.
-gdzie ja jestem?-wymamrotał
-Śpij Chris śpij-Zdjęłam bluzę, okryłam go kocem i położyłam lód na głowę.
A sama mocno zmęczona opadłam na łóżko mówiąc do siebie:
-Już chyba nic mnie w życiu nie zdziwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz