Gdy rano się przebudziłam grzało słońce. Niebieskie bez chmurne niebo. Cała rozczochrana założyłam swój szlafrok z HK. Powędrowałam zobaczyć co z Chrisem. Jeszcze spał, ale był przytomny. Leżał na kanapie przykryty kocem do pasa, bez koszulki. W jednym momencie pomyślałam sobie:
Ale z niego ciacho. I uśmiechnęłam się. Zawędrowałam do łazienki. Spojrzałam w lusterko. Zobaczyłam rozczochraną, brzydką i rozmazaną Aly. Wzięłam mleczko do demakijażu, i mały wacik. Wycisnęłam trochę i wytarłam czarne plamki z policzków. Rozczesałam włosy i zrobiłam je na emo.
Weszłam do pokoju i usiadłam obok Chrisa.
Trzymałam w ręku jego torebeczkę z narkotykami.
Otworzył oczy i spojrzał na mnie.
-Skąd to masz?-Pokazałam mu zaciśniętą w mojej ręce torebkę z białym proszkiem.
-Gdzie to znalazłaś?-zapytał
-Nie ważne. Czemu mi to robisz?
Podniósł się i spojrzał na mnie.
-po tym jak Natalie ma Billa ja mogę nie żyć. Ona byłą moim natchnieniem. A teraz?-Opadł znowu na poduszkę-Debil ze mnie
-Słuchaj. Ty też sobie kogoś znajdziesz. Są teraz wakacje. Będziemy 3 klasą gimnazjum. Pomogę ci tylko rzuć to ok?
-Dobra dla ciebie się postaram.-Przytuliłam sie do niego
-Ok ale teraz co chcesz na śniadanie.
-Zjem to co ty.
poszłam na dół i zrobiłam kanapki. Wracając na górę zahaczyłam o garderobę i wzięłam swoja wielgaśną czarna bluzkę .
-Proszę kanapki i masz koszulkę-rzuciłam mu ją
-Dzięki:)
CDN:D bo nie mam czasu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz