Budząc się rano pomyślałam. "Jutro wraca Chris, muszę kupić coś fajnego". Wstałam z łóżka przetarłam oczy. Katelyn jeszcze spała. Wzięłam rurki, bluzke, i trampki, powędrowałam do łazienki. Wzięłam prysznic, uczesałam włosy i umyłam twarz.
Zjadłam śniadanie. W lodówce było pusto więc wypiłam cappucino i poszłam na zakupy.
Kupiłam składniki na obiad, jakieś bułki, warzywa i wędline. Idąc po centrum handlowy zauważyłam piękną sukienkę.
-To jest to!-Pomyślałam i weszłam do sklepu w poszukiwaniu sukienki.
Podeszłam do sukienek. Znalazłam. Obejrzałam ją dokłasnie ale mój wzrok przykuło coś innego. 4 metry dalej stała dziewczyna w szpilkach a koło niej ciemny blondyn. Pocałował ją namiętnie i pochwalił. Odwrócił się. To był Christopher.
Miałam łzy w oczach.
-Aly?!!-Krzyknął na cały sklep.
Zostawiłam sukienkę, i pobiegłam w stronę wyjścia. Wyszłam na dwór i usiadłam na niski słupek zakładając kaptur. Wyobrażam sobie jak okropnie musiałam wyglądać z rozmazanym tuszem. Wyciągnęłam chusteczkę i pociągnęłam nią lekko po oku.
-Aly.-Usłyszałam znajomy głos.Spojrzałam lekko w górę- To nie tak!
-Co nie tak? Jak mam ci niby teraz wierzyć.
Zamarło. Wszystko. Rozrywająca cisza.
-I co nie wiesz jak się wybronić?!- Gra skończona. Jestem nikim!!
Pobiegłam szybko do wyjścia nie oglądając się za siebie. Zimno, pochmurno i mokro. Otarłam łzy rękawem i weszłam do domu. Zdjęłam przemoczone trampki i skarpety. Rozpakowałam jedzenie i powędrowałam się umyć. Znowu się rozryczałam ale nie zamierzałam robić tego dalej. Pozbierałam się i zrobiłam śniadanie Kate.
Później razem z tatą odwieźliśmy ją do dziadków a razem pojechaliśmy do mamy.
Siedzieliśmy do wieczora. troszeczkę było nudno. Tylko pikanie maszyny, i nasz oddech.
-co u Chrisa?-Pomyślałam "No lepiej trafić nie mogłeś".
-Nie pytaj-Z westchnieniem przejechałam ręką po czole.
-Lepiej nie?
-Lepiej nie.-Powtórzyłam. Byłam już zmęczona. Oczy same mi się zamykały.
-jedziemy do domu.
Pocałowałam mamę w czoło i wyszłam.
Marzyłam tylko o kąpieli i ciepłym łóżku. Ale był duży korek i musieliśmy pojechać po Katelyn.
niedziela, 10 października 2010
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Rozdział XX
Wreszcie przeprowadzka do ojca.
Natalie mieszkała razem z nami.
Siedziałam przy wysepce kuchennej popijając poranne capuccino. Pogoda była smutna, szara i płakliwa tak jak ja. Chris i Jacob wyjechali na obóz pływacki więc oczywiście sie nudziłam.
Bill wyjechał do sanatorium na rehabilitacje więc siostra była razem ze mną.
Matka? Nie mam pojęcia co sie u niej dzieje. Nie dzowni nie pisze tak samo jak ja. Natalie czasami też nocuje u mnie ale i tam mieszka. Tak jak Kate.
Nagle zadzwonił telefon. Kate
-Hej mała co u ciebie?
Cała rozpłakana powiedziała:
-Przyjedź szybko z mamą coś nie tak a jesteśmy same.
-Ok nie panikuj, leć do sąsiadów postaram się dojechać jak najszybciej.
Szybko wybiegłam z mieszkania łapiąc za deskorolkę. Zamknęłam drzwi i migiem zeszłam na dół. Jechałam jak najszybciej mogłam. Gdy dojechałam otworzyłam szybko drzwi.
-Co się stało!?-Spytałam się Kate klękając przy mamie i sprawdzając czy oddycha.
-Nie wiem. Usłyszałam huk i przybiegłam na dół.- Mama była nieprzytomna. Zadzwoniłam po karetkę która przyjechała szybciej niż myślałam.
__________________________________________________________
2 Godziny później:
Siedziałyśmy w szpitalu przy łóżku na którym leżała nasza matka, w białej sali, słysząc tylko nasz oddech i pikanie maszyny.
Przytuliłam Kate.
-Przepraszam że mnie wtedy nie było i musiałaś być sama-Wyszeptałam gładząc ją po ramieniu.
-Boję się.
-Nie bój się jesteś teraz ze mną.
Weszła lekarka.
-Rodzina?
-Tak córki.
-Mam dla was przykrą wiadomość. Ma nowotwór na płucu. Jest w śpiączce farmakologicznej żeby ja tak nie bolało. Przykro mi. Ale jeszcze mam pytanie jest jeszcze ktoś u was w rodzinie?
-Tak mamy jeszcze jedną siostrę.
-To musicie zrobić sobie badania bo możliwe że może to być dziedziczne.
-Mała też ma zrobić? Ona ma innego ojca
-Na razie nie musi. Tylko ty z Siostrą.
-Jesteśmy bliźniaczkami.
- To niestety któraś z was może mieć nowotwór.
Serce zaczęło mi bić mocniej. Gdybym to była ja albo Natalie. Zrobiło mi sie niedobrze. W tym momencie wszedł nowy facet mamy.
-Witam. Co jej jest?
Spojrzałam się na niego spod byka.
-Chodźmy na korytarz.-Razem z lekarka wyszli.
Widziałyśmy jego minę, jego zachowanie. Też był tym wstrząśnięty.
__________________________________________________
Kilka godzin później:
Było już późno. Praktycznie cała rodzina siedziała przy mamie. Szczęście że tato i Nicol ( nowy facet mamy) się nie pozabijali.
-Kto będzie tutaj nocował.?-Spytał tato
-Nie wiem ale może zawiózłbyś mnie i Kate do mieszkania. Jest już mocno zmęczona a nie chce żeby śniły jej się koszmary więc ja odpadam.
-Ja też nie mogę mam jutro pracę.
-To praca i pieniądze są ważniejsze od naszej mamy!?- Natalie poderwała się z krzesła i prawie nakrzyczała na Nicola.
-Nie ale...
-Żadnych ale. Ja zostanę przy mamie. Może nauczę się też tak leżeć.- chodziło jej o to że i ona może mieć nowotwór.
Nick wyszedł z sali.
-Nie przesadzaj ! To ja mogę mieć ta chorobę więc nie przesadzaj. Ale dasz radę?-Spytałam wstając z Kate która spała na moich rękach.
-Dam Dam. Nie martwcie się o mnie.
-No to dobranoc słonko mi się trzymaj-Pocałowałam natt w czoło i wyszłam z sali razem z tatą.
Gdy zajechaliśmy do domu obudziłam Kat.
Dałam jej coś do przebrania. Wypiłam gorącą herbatę i poszłyśmy spac do mojego okrągłego łóżka.
Natalie mieszkała razem z nami.
Siedziałam przy wysepce kuchennej popijając poranne capuccino. Pogoda była smutna, szara i płakliwa tak jak ja. Chris i Jacob wyjechali na obóz pływacki więc oczywiście sie nudziłam.
Bill wyjechał do sanatorium na rehabilitacje więc siostra była razem ze mną.
Matka? Nie mam pojęcia co sie u niej dzieje. Nie dzowni nie pisze tak samo jak ja. Natalie czasami też nocuje u mnie ale i tam mieszka. Tak jak Kate.
Nagle zadzwonił telefon. Kate
-Hej mała co u ciebie?
Cała rozpłakana powiedziała:
-Przyjedź szybko z mamą coś nie tak a jesteśmy same.
-Ok nie panikuj, leć do sąsiadów postaram się dojechać jak najszybciej.
Szybko wybiegłam z mieszkania łapiąc za deskorolkę. Zamknęłam drzwi i migiem zeszłam na dół. Jechałam jak najszybciej mogłam. Gdy dojechałam otworzyłam szybko drzwi.
-Co się stało!?-Spytałam się Kate klękając przy mamie i sprawdzając czy oddycha.
-Nie wiem. Usłyszałam huk i przybiegłam na dół.- Mama była nieprzytomna. Zadzwoniłam po karetkę która przyjechała szybciej niż myślałam.
__________________________________________________________
2 Godziny później:
Siedziałyśmy w szpitalu przy łóżku na którym leżała nasza matka, w białej sali, słysząc tylko nasz oddech i pikanie maszyny.
Przytuliłam Kate.
-Przepraszam że mnie wtedy nie było i musiałaś być sama-Wyszeptałam gładząc ją po ramieniu.
-Boję się.
-Nie bój się jesteś teraz ze mną.
Weszła lekarka.
-Rodzina?
-Tak córki.
-Mam dla was przykrą wiadomość. Ma nowotwór na płucu. Jest w śpiączce farmakologicznej żeby ja tak nie bolało. Przykro mi. Ale jeszcze mam pytanie jest jeszcze ktoś u was w rodzinie?
-Tak mamy jeszcze jedną siostrę.
-To musicie zrobić sobie badania bo możliwe że może to być dziedziczne.
-Mała też ma zrobić? Ona ma innego ojca
-Na razie nie musi. Tylko ty z Siostrą.
-Jesteśmy bliźniaczkami.
- To niestety któraś z was może mieć nowotwór.
Serce zaczęło mi bić mocniej. Gdybym to była ja albo Natalie. Zrobiło mi sie niedobrze. W tym momencie wszedł nowy facet mamy.
-Witam. Co jej jest?
Spojrzałam się na niego spod byka.
-Chodźmy na korytarz.-Razem z lekarka wyszli.
Widziałyśmy jego minę, jego zachowanie. Też był tym wstrząśnięty.
__________________________________________________
Kilka godzin później:
Było już późno. Praktycznie cała rodzina siedziała przy mamie. Szczęście że tato i Nicol ( nowy facet mamy) się nie pozabijali.
-Kto będzie tutaj nocował.?-Spytał tato
-Nie wiem ale może zawiózłbyś mnie i Kate do mieszkania. Jest już mocno zmęczona a nie chce żeby śniły jej się koszmary więc ja odpadam.
-Ja też nie mogę mam jutro pracę.
-To praca i pieniądze są ważniejsze od naszej mamy!?- Natalie poderwała się z krzesła i prawie nakrzyczała na Nicola.
-Nie ale...
-Żadnych ale. Ja zostanę przy mamie. Może nauczę się też tak leżeć.- chodziło jej o to że i ona może mieć nowotwór.
Nick wyszedł z sali.
-Nie przesadzaj ! To ja mogę mieć ta chorobę więc nie przesadzaj. Ale dasz radę?-Spytałam wstając z Kate która spała na moich rękach.
-Dam Dam. Nie martwcie się o mnie.
-No to dobranoc słonko mi się trzymaj-Pocałowałam natt w czoło i wyszłam z sali razem z tatą.
Gdy zajechaliśmy do domu obudziłam Kat.
Dałam jej coś do przebrania. Wypiłam gorącą herbatę i poszłyśmy spac do mojego okrągłego łóżka.
niedziela, 15 sierpnia 2010
Rozdział XIX
Chciałam jakoś spędzić ten ostatni tydzień z Caroline bo już od 10 sierpnia miała jechać i urządzać jeszcze swój nowy dom.
Chodziłyśmy po centrach handlowych, byliśmy na koncercie, i ogólnie spędzałyśmy ze sobą czas jak tylko mogłyśmy.
Razem z siostrą odnalazłyśmy wspólny język więc wszystko szło z górki.
____________________________________________________________________________________
Kolejny tydzień:
9 Sierpień 2010 godz 9:30
-Będę za tobą cholernie tęsknić!
Objęłam Caroline z całej siły zaraz po tym jak sie rozryczałysmy.
-Ja też.
-Pamiętaj że w razie czego masz dzwonić pisać, i co tylko chcesz.
-Ok.
Caroline podeszła do Chrisa i mocno go też przytuliła.
-Dbaj o Aly ok?
-No jasne. Będziemy za Tobą tęsknić.
-Ja za wami też.
Podeszła do Jacoba i popatrzyli się na siebie trochę.
W końcu rzuciła się na niego, z uściskami. Stałam oparta o Chris przytulającego mnie swoim ramieniem.
-Jacob przepraszam za wszystko i będę za tobą tęsknić.
-Ja za tobą też-Przytulił ją mocno
-Caroline musimy już iść-Powiedziała jej mam
-przyjadę na bal obiecuje
Ucałowałyśmy sie po przyjacielku i Caroline poszła w strone drzwi.
Chodziłyśmy po centrach handlowych, byliśmy na koncercie, i ogólnie spędzałyśmy ze sobą czas jak tylko mogłyśmy.
Razem z siostrą odnalazłyśmy wspólny język więc wszystko szło z górki.
____________________________________________________________________________________
Kolejny tydzień:
9 Sierpień 2010 godz 9:30
-Będę za tobą cholernie tęsknić!
Objęłam Caroline z całej siły zaraz po tym jak sie rozryczałysmy.
-Ja też.
-Pamiętaj że w razie czego masz dzwonić pisać, i co tylko chcesz.
-Ok.
Caroline podeszła do Chrisa i mocno go też przytuliła.
-Dbaj o Aly ok?
-No jasne. Będziemy za Tobą tęsknić.
-Ja za wami też.
Podeszła do Jacoba i popatrzyli się na siebie trochę.
W końcu rzuciła się na niego, z uściskami. Stałam oparta o Chris przytulającego mnie swoim ramieniem.
-Jacob przepraszam za wszystko i będę za tobą tęsknić.
-Ja za tobą też-Przytulił ją mocno
-Caroline musimy już iść-Powiedziała jej mam
-przyjadę na bal obiecuje
Ucałowałyśmy sie po przyjacielku i Caroline poszła w strone drzwi.
poniedziałek, 26 lipca 2010
Rozdział XVIII
27 Lipca
Podczas gdy Natalie cały czas przesiadywała u Bill'a w szpitalu, a Chris przesiadywał u Jacoba, cały czas myślałam jak będę urządzać swój nowy pokój. Sporadycznie Caroline przychodziła do mnie, robiłyśmy tortille, chodziliśmy po sklepach meblowych, po sklepach odzieżowych, wybierałyśmy kolor ścian do mojego pokoju, a tato dawał mi raz na tydz. kasę żebym na razie mogła się sama utrzymać, bo sprawa z mieszkaniem się trochę przeciągnęła.
Wieczór
Siedziałam sama w domu, i skakałam po kanałach gdy natknęłam się na jakiś kanał z wiadomościami.
-Breaking News: Wielki pożar przy ulicy Waszyngtona 20. 5 osób było w środku ich stan nie jest jeszcze wiadomy, ale będziemy państwa informować o stanie ludzi przebywających w tym czasie w domu.
Waszyngtona 20.... Przecież tam mieszka Jake. Serce na chwile mi zamarło. Christopher był tam z nim w środku, mogło mu się coś stać. Miałam łzy w oczach.Pobiegłam po deskę i szybko pojechałam na miejsce.
_______________________________________________________________________
Gdy byłam na miejscu było chyba 6 straży, 6 karetek. Cała rozpłakana, biegłam nie wiadomo gdzie szukając Chrisa. O dziwo go znalazłam. Siedział w karetce z zabandażowaną ręką od nadgarstka do łokcia. Szybko do niego pobiegłam jakbym miała jakiegoś speeda.
-Chris!!!-wskoczyłam na niego- Nic ci nie jest? Boże jak się cieszę że żyjesz.-Wtuliłam się w niego z całej siły
-Już dobrze. Mam tylko lekko poparzoną rękę.
-Co z Jacobem?? Komuś się coś stało?
-Jacob jest mocniej poparzony niż ja bo chciał uratować swojego młodszego brata, i zajęła mu się bluzka, stracił przytomność a dzieciak spadł na podłoge i też się potłukł ale straż wyciągnęła go i dziecko w samą porę.
-A inni.?
-Jego ojciec i siostra nie żyje.
Zrobiło mi się smutno bo był to najlepszy przyjaciel taty
-Jak dobrze że żyjesz.-Przytuliłam się do niego, słona łza spływała, po moim bladym policzku.
-Przepraszam-dotknął lekko palcem pielęgniarki stojącej koło małej szafeczki ze strzykawkami.- Czy mógłbym już iść?
-Boli cię coś?
-Raczej nie.
-No dobrze. To niech cię wyprzytula dziewczyna to od razu poczujesz się lepiej. Tylko przychodź na opatrunki dobra?
-Dobrze dziękuję.
Wróciliśmy do domu ok 1 w nocy.
-Chcesz coś jeśc?
-Nie nie chce. Chodźmy na górę.
Objął mnie
-No to chodź
Poszliśmy na górę. Wzięłam prysznic przebrałam się i przyszłam.
Było zimno weszliśmy pod kołdrę. Chris zasnął od razu. Leżał na moim brzuchu a ja lekko głaskałam go po głowie.
Podczas gdy Natalie cały czas przesiadywała u Bill'a w szpitalu, a Chris przesiadywał u Jacoba, cały czas myślałam jak będę urządzać swój nowy pokój. Sporadycznie Caroline przychodziła do mnie, robiłyśmy tortille, chodziliśmy po sklepach meblowych, po sklepach odzieżowych, wybierałyśmy kolor ścian do mojego pokoju, a tato dawał mi raz na tydz. kasę żebym na razie mogła się sama utrzymać, bo sprawa z mieszkaniem się trochę przeciągnęła.
Wieczór
Siedziałam sama w domu, i skakałam po kanałach gdy natknęłam się na jakiś kanał z wiadomościami.
-Breaking News: Wielki pożar przy ulicy Waszyngtona 20. 5 osób było w środku ich stan nie jest jeszcze wiadomy, ale będziemy państwa informować o stanie ludzi przebywających w tym czasie w domu.
Waszyngtona 20.... Przecież tam mieszka Jake. Serce na chwile mi zamarło. Christopher był tam z nim w środku, mogło mu się coś stać. Miałam łzy w oczach.Pobiegłam po deskę i szybko pojechałam na miejsce.
_______________________________________________________________________
Gdy byłam na miejscu było chyba 6 straży, 6 karetek. Cała rozpłakana, biegłam nie wiadomo gdzie szukając Chrisa. O dziwo go znalazłam. Siedział w karetce z zabandażowaną ręką od nadgarstka do łokcia. Szybko do niego pobiegłam jakbym miała jakiegoś speeda.
-Chris!!!-wskoczyłam na niego- Nic ci nie jest? Boże jak się cieszę że żyjesz.-Wtuliłam się w niego z całej siły
-Już dobrze. Mam tylko lekko poparzoną rękę.
-Co z Jacobem?? Komuś się coś stało?
-Jacob jest mocniej poparzony niż ja bo chciał uratować swojego młodszego brata, i zajęła mu się bluzka, stracił przytomność a dzieciak spadł na podłoge i też się potłukł ale straż wyciągnęła go i dziecko w samą porę.
-A inni.?
-Jego ojciec i siostra nie żyje.
Zrobiło mi się smutno bo był to najlepszy przyjaciel taty
-Jak dobrze że żyjesz.-Przytuliłam się do niego, słona łza spływała, po moim bladym policzku.
-Przepraszam-dotknął lekko palcem pielęgniarki stojącej koło małej szafeczki ze strzykawkami.- Czy mógłbym już iść?
-Boli cię coś?
-Raczej nie.
-No dobrze. To niech cię wyprzytula dziewczyna to od razu poczujesz się lepiej. Tylko przychodź na opatrunki dobra?
-Dobrze dziękuję.
Wróciliśmy do domu ok 1 w nocy.
-Chcesz coś jeśc?
-Nie nie chce. Chodźmy na górę.
Objął mnie
-No to chodź
Poszliśmy na górę. Wzięłam prysznic przebrałam się i przyszłam.
Było zimno weszliśmy pod kołdrę. Chris zasnął od razu. Leżał na moim brzuchu a ja lekko głaskałam go po głowie.
piątek, 23 lipca 2010
XVII
-Hej tato!-Powitałąm go swoim rozbrajającym uśmiechem.
-Cześć córeczko!- Mój tato był komiczny, i wyglądał na 20-latka.
-A więc co teraz?
-Hmm no chyba nowe życie.
-Chcę z tobą mieszkać.! Nie chcę z mamą i tym facetem tylko z tobą.!
-Hmm to kupiłem dobre mieszkanie.-Uśmiechną się dumnie- Masz tak wygląda mieszkanie.
Było bajeczne! Ogromne z 3 sypialniami, 2 łazienkami, kuchnią gdzie był fajny stolik z krzesłami które robiły za jadalnie, i nareszcie wielki Salon.
-Niesamowite! Ale oczywiście w tym mieście tak?
-No oczywiście że tak!Przecież masz szkołę, ja mam prace.
-No to ,świetnie! Kiedy się wprowadzamy (Jest piątek)?
-Za jakiś tydzień. Jeżeli chcesz to mogę wziąść twój regał do twojego nowego pokoju.
-Wszystkie moje rzeczy jak coś.
-No dobrze. Przepraszam musze już lecieć na spotkanie fotografów.
-Ok leć.-Przytuliłam i pomachałam mu na dowidzenia.
-Papa!!
-Pa tato.
Nie mogłam się już doczekać przeprowadzki. Wzięłam swojego sprite'a i wyszłam. Wzięłam łyk ale moje rozkoszowanie przerwał telefon.
-Hej kotek.
-Hej słonko co tam?
-Wszystko w porządku ! O której będziecie w domu?
-Jade po Natalie, więc za jakąś godzine a co?
-Nie nic chce zamówić jedzenie, Dzwoniła Caroline i powiedziała że chce się z tobą spotkać więc przyjdzie na kolację.
-O to fajnie. Kończe pa.
-Hej.
Pojechałam po Natalie a potem po Caroline.
Gdy przyjechałyśmy kolacja stała już w salonie.
Caroline chciałą mi coś powiedzieć, poszłyśmy na góre i zamknęłyśmy drzwi.
-No to co chciałaś mi powiedzieć.?-Usiadłam na łóżku.
-Całowałam sie z Jacobem!!
-Chyba żartujesz!!
-Nie...
-Ej no to extra.!
-Ta ale raczej to ze mną jest coś nie ok bo się do mnie dobierał a mi się to podobało!!
-Hehehe
-Nie śmiej się!! To straszne!! Ale ze mnie debilka!
-Spoko nic się nie stało, jeżeli nie zaciągnął cię do łóżka!-Uśmiechnęłam się łobuzersko.
Zrobiła oczy pod tytułem ups albo przepraszam. Zaczęłam się śmiać.
-Zepsułam tą naszą przyjaźń!!
-Nic się nie stało przecież ja jestem z Christopherem a ty możesz byc z Jake'em.
-Racja.
Przytuliłam ją i w głupiej radości poszłyśmy na dół.
Cały wieczór przeszedł miło.
-Cześć córeczko!- Mój tato był komiczny, i wyglądał na 20-latka.
-A więc co teraz?
-Hmm no chyba nowe życie.
-Chcę z tobą mieszkać.! Nie chcę z mamą i tym facetem tylko z tobą.!
-Hmm to kupiłem dobre mieszkanie.-Uśmiechną się dumnie- Masz tak wygląda mieszkanie.
Było bajeczne! Ogromne z 3 sypialniami, 2 łazienkami, kuchnią gdzie był fajny stolik z krzesłami które robiły za jadalnie, i nareszcie wielki Salon.
-Niesamowite! Ale oczywiście w tym mieście tak?
-No oczywiście że tak!Przecież masz szkołę, ja mam prace.
-No to ,świetnie! Kiedy się wprowadzamy (Jest piątek)?
-Za jakiś tydzień. Jeżeli chcesz to mogę wziąść twój regał do twojego nowego pokoju.
-Wszystkie moje rzeczy jak coś.
-No dobrze. Przepraszam musze już lecieć na spotkanie fotografów.
-Ok leć.-Przytuliłam i pomachałam mu na dowidzenia.
-Papa!!
-Pa tato.
Nie mogłam się już doczekać przeprowadzki. Wzięłam swojego sprite'a i wyszłam. Wzięłam łyk ale moje rozkoszowanie przerwał telefon.
-Hej kotek.
-Hej słonko co tam?
-Wszystko w porządku ! O której będziecie w domu?
-Jade po Natalie, więc za jakąś godzine a co?
-Nie nic chce zamówić jedzenie, Dzwoniła Caroline i powiedziała że chce się z tobą spotkać więc przyjdzie na kolację.
-O to fajnie. Kończe pa.
-Hej.
Pojechałam po Natalie a potem po Caroline.
Gdy przyjechałyśmy kolacja stała już w salonie.
Caroline chciałą mi coś powiedzieć, poszłyśmy na góre i zamknęłyśmy drzwi.
-No to co chciałaś mi powiedzieć.?-Usiadłam na łóżku.
-Całowałam sie z Jacobem!!
-Chyba żartujesz!!
-Nie...
-Ej no to extra.!
-Ta ale raczej to ze mną jest coś nie ok bo się do mnie dobierał a mi się to podobało!!
-Hehehe
-Nie śmiej się!! To straszne!! Ale ze mnie debilka!
-Spoko nic się nie stało, jeżeli nie zaciągnął cię do łóżka!-Uśmiechnęłam się łobuzersko.
Zrobiła oczy pod tytułem ups albo przepraszam. Zaczęłam się śmiać.
-Zepsułam tą naszą przyjaźń!!
-Nic się nie stało przecież ja jestem z Christopherem a ty możesz byc z Jake'em.
-Racja.
Przytuliłam ją i w głupiej radości poszłyśmy na dół.
Cały wieczór przeszedł miło.
Rozdział XVI
-I co fajnie było wczoraj?-Spytał rano Chris. Leżał w łóżku obok ja. Obejmował mnie ramieniem,a ja przytulałam się to jego klatki piersiowej.
-Yhy.-Dałam mu buziaka.
-Nie chce poruszać tego tematu ale co się stało wczoraj w nocy?
-Ehh trudno to opowiedzieć a więc poszłam na dół, rodzice się kłócili, tato wyszedł, chciałam go dogonić, no ale nie dałam rady.
-O co poszło?
-O to że go zdradza.
-Chyba żartujesz?
-No właśnie nie. Martwię się o tatę.
Usiadłam mu na kolana i przytuliłam się do niego. Pocałował mnie w czoło
-Wszystko będzie dobrze.
-Muszę znaleźć ojca. Nie chce już mieszkać w tym domu.
-Pójdę z tobą spakujesz się, weźmiesz wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i na razie będziesz mieszkać tutaj.
-Jak ty sobie to wyobrażasz.?
-Nie wiem ale będzie dobrze. Zadzwoń do taty, a ja pójdę do Lily, pożyczę od niej ubrania dla ciebie, i przyniose śniadanie.
-Ok. Czekam.-Pocałował mnie w policzek
Zadzwoniłam do taty. Pierwszym razem się nie udało. Za 15 min spróbowałam znowu, dodzwoniłam się.
-Tato?
-Cześć Córeczko!
-Gdzie jesteś! Martwię się o ciebie! Nie ma się czego martwić. Postanowiłem odejść od mamy i chce kupić mieszkanie od zaraz i właśnie jestem u takiego pana, przepraszam słonko muszę kończyć.
-Tato spotkajmy się dzisiaj w Barze Sushi na mieście, o 16 możesz?
-Jasne. Postaram się być na czas. Buziaki
Była zadowolona i dumna z taty że jest taki dzielny i nie dał się załamać.
-Mam dla ciebie śniadanie i rzeczy kotku.
-Dziękuję.
Poszłam do łazienki , wzięłam prysznic, ubrałam się w sukienke którą przyniósł mi Chris i poszłam na śniadanie.
Było bardzo słonecznie i gorąco.
Po śniadaniu poszedł ze mną do domu.
-Gdzie byłaś?
-Gdzieś!
-Dzień dobry.-Powiedział Chris w zakłopotaniu.
-Co będziecie robić?
-Ja tutaj tylko na chwile spakuje kilka rzeczy i ide.
-Gdzie! Przecież tutaj mieszkasz!-Wykrzyknęła na cały dom matka.
-Będę mieszkała u Chrisa. Dałaś taką popisówe tacie że ja dziękuję.-Pociągnęłam Chrisa za rękę i pobiegłam w strone schodów. szliśmy na górę gdy usłyszałam jakiś szloch.
-Kotek leć na góre spakuj mój aparat, szczoteczke kosmetyczkę, Najpotrzebniejsze rzeczy. Torba w szafie w garderobie.
-Ok.
-Siostra co się stało.
-Bill miał wypadek, jest sparaliżowany.
Przytuliłam ją -Nie płacz będzie dobrze.
-Nie będzie jest tylko 25% szans że będzie chodził.-Rozryczała się jeszcze bardziej.
-Jak chcesz to mogę iść z tobą do niego.
-Serio-Popatrzyła wzrokiem pobitego szczeniaczka.
-Jasne! Sisters Power pamiętasz?
Otarła łzy ręką. Makijaż jej się rozmazał i była cała czarna.
-Ok ale najpierw umyj twarz i się nie maluj bo znowu się rozmażesz.
-Dobra.
-Możesz sobie spakować kilka rzeczy. Chris mieszka blisko szpitala więc możesz u niego nocować. J atam teraz mieszkam.
-Się nie dziwie. Matka zaprosiła swojego nowego faceta na kolacje.
-Myj, i się pakuj. Zaraz przyjdę.
-Ok.
Poszłan na górę.
-O już spakowałeś! Dziękuję.
-Jakoś tak szybko. To co idziemy? Co się stało.
-Możemy iść. Bill jest w szpitalu, miał wypadek i tylko 25% szans że będzie chodził.
-O kurde. Współczuje. Pewnie strasznie to przeżywa.?
-No niestety.Mam pytanie czy Natalie mogłaby nocować u ciebie. Wiesz chce cały czas być z Bill'em ale mamy daleko do szpitala.
-Jasne! Moja rodzina wyjeżdża więc dom będzie pusty.
-To super. Idziemy?
-Idziemy.
-Pa pa mój kochany pokoju!-Zamknęłam drzwi. Chris poszedł na dół zanieść moją torbe do samochodu a ja poszłam po Natalie.
-Idziemy. ?
-Tak już jeste gotowa.
Poszłam do samochodu bo Natalie musiała jeszcze powiedzieć matce gdzie będzie.
Później razem z nią poszliśmy do szpitala. Bill ją pamiętał więc było dobrze.
Poźniej poszłam na spotkanie z tatą.
-Yhy.-Dałam mu buziaka.
-Nie chce poruszać tego tematu ale co się stało wczoraj w nocy?
-Ehh trudno to opowiedzieć a więc poszłam na dół, rodzice się kłócili, tato wyszedł, chciałam go dogonić, no ale nie dałam rady.
-O co poszło?
-O to że go zdradza.
-Chyba żartujesz?
-No właśnie nie. Martwię się o tatę.
Usiadłam mu na kolana i przytuliłam się do niego. Pocałował mnie w czoło
-Wszystko będzie dobrze.
-Muszę znaleźć ojca. Nie chce już mieszkać w tym domu.
-Pójdę z tobą spakujesz się, weźmiesz wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i na razie będziesz mieszkać tutaj.
-Jak ty sobie to wyobrażasz.?
-Nie wiem ale będzie dobrze. Zadzwoń do taty, a ja pójdę do Lily, pożyczę od niej ubrania dla ciebie, i przyniose śniadanie.
-Ok. Czekam.-Pocałował mnie w policzek
Zadzwoniłam do taty. Pierwszym razem się nie udało. Za 15 min spróbowałam znowu, dodzwoniłam się.
-Tato?
-Cześć Córeczko!
-Gdzie jesteś! Martwię się o ciebie! Nie ma się czego martwić. Postanowiłem odejść od mamy i chce kupić mieszkanie od zaraz i właśnie jestem u takiego pana, przepraszam słonko muszę kończyć.
-Tato spotkajmy się dzisiaj w Barze Sushi na mieście, o 16 możesz?
-Jasne. Postaram się być na czas. Buziaki
Była zadowolona i dumna z taty że jest taki dzielny i nie dał się załamać.
-Mam dla ciebie śniadanie i rzeczy kotku.
-Dziękuję.
Poszłam do łazienki , wzięłam prysznic, ubrałam się w sukienke którą przyniósł mi Chris i poszłam na śniadanie.
Było bardzo słonecznie i gorąco.
Po śniadaniu poszedł ze mną do domu.
-Gdzie byłaś?
-Gdzieś!
-Dzień dobry.-Powiedział Chris w zakłopotaniu.
-Co będziecie robić?
-Ja tutaj tylko na chwile spakuje kilka rzeczy i ide.
-Gdzie! Przecież tutaj mieszkasz!-Wykrzyknęła na cały dom matka.
-Będę mieszkała u Chrisa. Dałaś taką popisówe tacie że ja dziękuję.-Pociągnęłam Chrisa za rękę i pobiegłam w strone schodów. szliśmy na górę gdy usłyszałam jakiś szloch.
-Kotek leć na góre spakuj mój aparat, szczoteczke kosmetyczkę, Najpotrzebniejsze rzeczy. Torba w szafie w garderobie.
-Ok.
-Siostra co się stało.
-Bill miał wypadek, jest sparaliżowany.
Przytuliłam ją -Nie płacz będzie dobrze.
-Nie będzie jest tylko 25% szans że będzie chodził.-Rozryczała się jeszcze bardziej.
-Jak chcesz to mogę iść z tobą do niego.
-Serio-Popatrzyła wzrokiem pobitego szczeniaczka.
-Jasne! Sisters Power pamiętasz?
Otarła łzy ręką. Makijaż jej się rozmazał i była cała czarna.
-Ok ale najpierw umyj twarz i się nie maluj bo znowu się rozmażesz.
-Dobra.
-Możesz sobie spakować kilka rzeczy. Chris mieszka blisko szpitala więc możesz u niego nocować. J atam teraz mieszkam.
-Się nie dziwie. Matka zaprosiła swojego nowego faceta na kolacje.
-Myj, i się pakuj. Zaraz przyjdę.
-Ok.
Poszłan na górę.
-O już spakowałeś! Dziękuję.
-Jakoś tak szybko. To co idziemy? Co się stało.
-Możemy iść. Bill jest w szpitalu, miał wypadek i tylko 25% szans że będzie chodził.
-O kurde. Współczuje. Pewnie strasznie to przeżywa.?
-No niestety.Mam pytanie czy Natalie mogłaby nocować u ciebie. Wiesz chce cały czas być z Bill'em ale mamy daleko do szpitala.
-Jasne! Moja rodzina wyjeżdża więc dom będzie pusty.
-To super. Idziemy?
-Idziemy.
-Pa pa mój kochany pokoju!-Zamknęłam drzwi. Chris poszedł na dół zanieść moją torbe do samochodu a ja poszłam po Natalie.
-Idziemy. ?
-Tak już jeste gotowa.
Poszłam do samochodu bo Natalie musiała jeszcze powiedzieć matce gdzie będzie.
Później razem z nią poszliśmy do szpitala. Bill ją pamiętał więc było dobrze.
Poźniej poszłam na spotkanie z tatą.
wtorek, 20 lipca 2010
Rozdział XV
Zaczął padać deszcz i to mocny. Biegłam co sił w nogach .W końcu opadłam z sił, padłam na kolana i ze łzami w oczach krzyknęłam.
-Tato wracaj błagam!Wracaj!!!
Byłam koło domu Chrisa który jeszcze nie spał. Zauważył mnie i wybiegł z domu.
-Aly! Coś ci się stało? Ktoś cię pobił?
-Przytul mnie do cholery!-krzyknęłam pełna płaczu.
Wtuliłam się w jego nagi tors, łzy spływały mi po twarzy, krople deszczu kapały na głowę a my staliśmy wtuleni w siebie.
Objął moją twarz w swoich ciepłych dłoniach przybliżył do swojej i swoimi słodkimi ustami mnie pocałował.
Popatrzyłam się na niego z czułością. Moje oczy lśniły jak małe płomyki. Przygryzłam wargę.
-może wejdziemy do domu?-Zaproponował
-Chodźmy.-Staliśmy jeszcze tak chwile wtuleni w siebie, w deszczu.
W końcu poszliśmy do domu.Trzęsłam się z zimna. Cała przemoknięta, ale w środku coś mnie ogrzewało. Łzy spływały mi jeszcze po policzku ale takie małe. Usiadłam na szafce w korytarzu. Nie miałam na nic siły. Siedziałam skulona.
-Chodź na górę.
-Nie mam siły-wszystko mnie bolało.
-No to cię zaniosę.
Wziął mnie na ręce, trzymałam miły w dotyku kremowy ręcznik, tak jak wtedy po wypadku.
Trzęsłam się jeszcze bardziej.Przyniósł mnie do swojego pokoju.
-Poczekaj chwile.
Po 5 minutach wrócił ze spodenkami.
-Mojej siostry, ale masz.A i jeszcze moją bluzkę. Łazienka jest na przeciwko.
-Dzięki.
Poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic,ubrałam się w wielką bluzkę, założyłam spodenki, i poszłam do pokoju Chrisa.
-Łał sexi!-Powiedział chris siedząc na swojej skórzanej jasnej sofie gdy weszłam do pokoju.
-O tak kotku!-Zaśmiałam się.
Położyłam się na sofie. Głowę położyłam na nogi Chrisa, który lekko gładził poje włosy.
Wziął poduszkę, położył mi pod głowę, wstał wziął zapałki i zaczął zapalać świeczki, burza się rozpętała i musieli wyłączyć światło w całym mieście.
-Nie śpisz.?
-Tylko leżałam.
-To co robimy.
-Chyba śpimy co?
Podeszłam do niego,objął mnie za talię, i przycisną do siebie.
-Może nie.
Zaczęliśmy się lekko kołysać, Chris wziął mnie na ręce, poszliśmy do jego łóżka. Położył mnie powoli na łóżku, Pocałował, zdjął koszulkę i położył sie praktycznie na mnie i zaczęliśmy się całować, przytulać, i bóg wie co robić. Przeżyliśmy swój pierwszy raz......
-Tato wracaj błagam!Wracaj!!!
Byłam koło domu Chrisa który jeszcze nie spał. Zauważył mnie i wybiegł z domu.
-Aly! Coś ci się stało? Ktoś cię pobił?
-Przytul mnie do cholery!-krzyknęłam pełna płaczu.
Wtuliłam się w jego nagi tors, łzy spływały mi po twarzy, krople deszczu kapały na głowę a my staliśmy wtuleni w siebie.
Objął moją twarz w swoich ciepłych dłoniach przybliżył do swojej i swoimi słodkimi ustami mnie pocałował.
Popatrzyłam się na niego z czułością. Moje oczy lśniły jak małe płomyki. Przygryzłam wargę.
-może wejdziemy do domu?-Zaproponował
-Chodźmy.-Staliśmy jeszcze tak chwile wtuleni w siebie, w deszczu.
W końcu poszliśmy do domu.Trzęsłam się z zimna. Cała przemoknięta, ale w środku coś mnie ogrzewało. Łzy spływały mi jeszcze po policzku ale takie małe. Usiadłam na szafce w korytarzu. Nie miałam na nic siły. Siedziałam skulona.
-Chodź na górę.
-Nie mam siły-wszystko mnie bolało.
-No to cię zaniosę.
Wziął mnie na ręce, trzymałam miły w dotyku kremowy ręcznik, tak jak wtedy po wypadku.
Trzęsłam się jeszcze bardziej.Przyniósł mnie do swojego pokoju.
-Poczekaj chwile.
Po 5 minutach wrócił ze spodenkami.
-Mojej siostry, ale masz.A i jeszcze moją bluzkę. Łazienka jest na przeciwko.
-Dzięki.
Poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic,ubrałam się w wielką bluzkę, założyłam spodenki, i poszłam do pokoju Chrisa.
-Łał sexi!-Powiedział chris siedząc na swojej skórzanej jasnej sofie gdy weszłam do pokoju.
-O tak kotku!-Zaśmiałam się.
Położyłam się na sofie. Głowę położyłam na nogi Chrisa, który lekko gładził poje włosy.
Wziął poduszkę, położył mi pod głowę, wstał wziął zapałki i zaczął zapalać świeczki, burza się rozpętała i musieli wyłączyć światło w całym mieście.
-Nie śpisz.?
-Tylko leżałam.
-To co robimy.
-Chyba śpimy co?
Podeszłam do niego,objął mnie za talię, i przycisną do siebie.
-Może nie.
Zaczęliśmy się lekko kołysać, Chris wziął mnie na ręce, poszliśmy do jego łóżka. Położył mnie powoli na łóżku, Pocałował, zdjął koszulkę i położył sie praktycznie na mnie i zaczęliśmy się całować, przytulać, i bóg wie co robić. Przeżyliśmy swój pierwszy raz......
środa, 14 lipca 2010
Rozdział XIII
-Wyprowadzamy się-ze łzami w oczach, wtulona we mnie powiedziała te okrutne słowa Caroline.
-Jak!? Dlaczego?! Gdzie?!-Ze łzami w oczach teraz ja ją mocno przytuliłam
-Wyprowadzamy się na drugi koniec kraju, mama i tato dostali nowe propozycje pracy, lepiej płatne z wielkim domem.
-Nie możesz- cała zalana łzami, rozmazałam wczorajszy makijaż na dobre i wyglądałam jak upiór.
-Musze, nie da rady...
-Nie możesz skończyć szkoły i dopiero wyjedziecie?
-Nie da się tak.....
-Ten dzień chyba nie może być gorszy....
A jednak...
3 Godziny później podczas gdy schodziłam po schodach mama gdzieś się szykowała.
-Gdzieś wychodzisz?
-Tak mam spotkanie. Dlaczego całą twarz masz czarną?
-Szkoda gadać... Idę ją umyję.
-Dobra to ja wychodzę!
-Gdzie tato?
-A nie wiem. Pa
-Pa.
Zamknęłam za nią metalowe drzwi i wyjrzałam przez okno. Koło nas stało Czarne Volvo.
Gdy matka odjechała tak jakby ktoś ja śledził i pojechał za nią.
Poszłam do kuchni.
-Gdzie rodzice?-Swoim cienkim głosem spytała moja mała Kate
-Mama na jakimś spotkaniu a tato nie wiem.
-jestem głodna.
-Robię tosty jak chcesz
- A zrobisz i mi?
-Jasne!
Zrobiłam 2 talerze pysznych chrupiących tostów z serem i szynką, które siedząc przed telewizorem popijałyśmy coca colą.
Kate zjadła i poszła spać.Później przyszedł Bill i Natalie poszła z nim na górę.
Siedziałam przed telewizorem i skakałam po kanałach.
-Nie mogę zasnąć.-Przyszła Kate. Oczy miała zaspane ale chciała znaleźć jakąś wymówkę żeby ze mną posiedzieć.
-To chodź tutaj.
Usiadła na sofie, przykryłam ją pluszowym kocykiem którego miała ze sobą.
-Chcesz spać u mnie?
-No dobra chcę. Skąd wiedziałaś?
-Już ja cię znam.
Wyłączyłam telewizor.Zostawiłam tylko małą lampkę która stała na korytarzu.
Poszłyśmy na górę. Umyłam się i przebrałam w satynową piżamę z krótkim rękawem z wzorkiem Hello Kitty.
Gdy przyszłam Kate leżała na moim łóżku. Przykryłam ją swoim kocem, i sama się położyłam.
Obudziłam się o 2 w nocy.
-Pić mi się chcę-pomyślałam-idę na dół po sok.
Wstałam po woli i po cichu aby nie obudzić słodko śpiącej Kate.
Zeszłam powoli po schodach. Nale wejściowe drzwi trzasnęły z hukiem, ktoś je znowu otworzył i zamknął lekko. Usłyszałam sprzeczkę rodziców:
-Jak mogłaś mnie zdradzić!-wykrzyknął tato i rzucił czymś o ziemie.
-Kochanie, uspokój się!
-Jak mam się uspokoić! Jak mogłaś mi to zrobić, dzieciom!!- Otworzył drzwi, wyszedł i trzasnął nimi.
Słona łza pociekła mi po moim bladym policzku.
Pobiegłam do swojej garderoby. Wzięłam czarne dresy i gumkę do włosów. Pobiegłam do łazienki, umyłam twarz, ubrałam się w dres, spięłam włosy w wysoki kucyk, założyłam czarny kaptur na głowę i wybiegłam jak szalona żeby tylko dogonić tatę......
-Jak!? Dlaczego?! Gdzie?!-Ze łzami w oczach teraz ja ją mocno przytuliłam
-Wyprowadzamy się na drugi koniec kraju, mama i tato dostali nowe propozycje pracy, lepiej płatne z wielkim domem.
-Nie możesz- cała zalana łzami, rozmazałam wczorajszy makijaż na dobre i wyglądałam jak upiór.
-Musze, nie da rady...
-Nie możesz skończyć szkoły i dopiero wyjedziecie?
-Nie da się tak.....
-Ten dzień chyba nie może być gorszy....
A jednak...
3 Godziny później podczas gdy schodziłam po schodach mama gdzieś się szykowała.
-Gdzieś wychodzisz?
-Tak mam spotkanie. Dlaczego całą twarz masz czarną?
-Szkoda gadać... Idę ją umyję.
-Dobra to ja wychodzę!
-Gdzie tato?
-A nie wiem. Pa
-Pa.
Zamknęłam za nią metalowe drzwi i wyjrzałam przez okno. Koło nas stało Czarne Volvo.
Gdy matka odjechała tak jakby ktoś ja śledził i pojechał za nią.
Poszłam do kuchni.
-Gdzie rodzice?-Swoim cienkim głosem spytała moja mała Kate
-Mama na jakimś spotkaniu a tato nie wiem.
-jestem głodna.
-Robię tosty jak chcesz
- A zrobisz i mi?
-Jasne!
Zrobiłam 2 talerze pysznych chrupiących tostów z serem i szynką, które siedząc przed telewizorem popijałyśmy coca colą.
Kate zjadła i poszła spać.Później przyszedł Bill i Natalie poszła z nim na górę.
Siedziałam przed telewizorem i skakałam po kanałach.
-Nie mogę zasnąć.-Przyszła Kate. Oczy miała zaspane ale chciała znaleźć jakąś wymówkę żeby ze mną posiedzieć.
-To chodź tutaj.
Usiadła na sofie, przykryłam ją pluszowym kocykiem którego miała ze sobą.
-Chcesz spać u mnie?
-No dobra chcę. Skąd wiedziałaś?
-Już ja cię znam.
Wyłączyłam telewizor.Zostawiłam tylko małą lampkę która stała na korytarzu.
Poszłyśmy na górę. Umyłam się i przebrałam w satynową piżamę z krótkim rękawem z wzorkiem Hello Kitty.
Gdy przyszłam Kate leżała na moim łóżku. Przykryłam ją swoim kocem, i sama się położyłam.
Obudziłam się o 2 w nocy.
-Pić mi się chcę-pomyślałam-idę na dół po sok.
Wstałam po woli i po cichu aby nie obudzić słodko śpiącej Kate.
Zeszłam powoli po schodach. Nale wejściowe drzwi trzasnęły z hukiem, ktoś je znowu otworzył i zamknął lekko. Usłyszałam sprzeczkę rodziców:
-Jak mogłaś mnie zdradzić!-wykrzyknął tato i rzucił czymś o ziemie.
-Kochanie, uspokój się!
-Jak mam się uspokoić! Jak mogłaś mi to zrobić, dzieciom!!- Otworzył drzwi, wyszedł i trzasnął nimi.
Słona łza pociekła mi po moim bladym policzku.
Pobiegłam do swojej garderoby. Wzięłam czarne dresy i gumkę do włosów. Pobiegłam do łazienki, umyłam twarz, ubrałam się w dres, spięłam włosy w wysoki kucyk, założyłam czarny kaptur na głowę i wybiegłam jak szalona żeby tylko dogonić tatę......
Rozdział XII
-Ale zajebiście wyglądasz!-Pierwsze słowa wypowiedziane przez Caroline gdy mnie zobaczyła.
Wyglądałam teraz inaczej: Czarne włosy pocieniowane na różnych wysokościach, i... przekuta warga.
-Wiem!
-Ale się odpicowałaś!! Też tak chce.
-Dobra, ale idziemy do kosmetyczki.
-Ok.
Po jakiś 30 minutach wyszłyśmy od kosmetyczki z kolczykami w wardze.
Poszłyśmy na zakupy. Po wyczerpującej wędrówce po sklepach, umówiłyśmy się z chłopakami w Mc' Donaldzie.
-Wyglądasz extra-Na powitanie powiedział Chris
-Dziękuję
Zjedliśmy, wypiliśmy i poszliśmy do domu.
Siedzieliśmy u mnie i oglądaliśmy filmy, a potem trochę graliśmy:)
Przed 1 wszyscy rozeszli się do domu a ja wzięłam gorącą kąpiel i poszłam spać.
Wyglądałam teraz inaczej: Czarne włosy pocieniowane na różnych wysokościach, i... przekuta warga.
-Wiem!
-Ale się odpicowałaś!! Też tak chce.
-Dobra, ale idziemy do kosmetyczki.
-Ok.
Po jakiś 30 minutach wyszłyśmy od kosmetyczki z kolczykami w wardze.
Poszłyśmy na zakupy. Po wyczerpującej wędrówce po sklepach, umówiłyśmy się z chłopakami w Mc' Donaldzie.
-Wyglądasz extra-Na powitanie powiedział Chris
-Dziękuję
Zjedliśmy, wypiliśmy i poszliśmy do domu.
Siedzieliśmy u mnie i oglądaliśmy filmy, a potem trochę graliśmy:)
Przed 1 wszyscy rozeszli się do domu a ja wzięłam gorącą kąpiel i poszłam spać.
wtorek, 22 czerwca 2010
Rozdział XI
-No tak przecież są razem-Caroline pokazała mu o co chodzi.
-A no tak rzeczywiście. Nie mogę sie przyzwyczaić.!
-Od kiedy ze sobą chodzicie?
-Od wczoraj.
-Fajnie. Gratuluje.
-Dzieki powiedział chris.
Później pływaliśmy.
Nadszedł wieczór.
-Idziemy na pizze?-zapytał Jake
-Jasne, Tylko musimy sie ogarnąć.
-Ja nie mogę iść-Powiedziała Caroline z smutkiem w oczach.
-A niby dlaczego?
-Nie mam jakiś fajnych ubrań, po za tym patrz jak ja wyglądam nie umalowana.
-To chodź zrobie cie na bóstwo.
Zaśmiałam się i biegnąc pociągnęłam przyjaciółkę za rękę.
Przyszłyśmy do mojej łazienki i wysuszyłyśmy włosy.
-Ale się opaliłaś-Powiedziałam dotykając jej czerwonej skóry.
-Tak tyle że teraz będzie bolało.
Po wysuszeniu natapirowałam włosy. Caroline spięła je w wysoki kucyk.
Weszłyśmy do garderoby.
-Bierz co chcesz..
-Ooo to ta nowa reklama princePorno:D
Zaczęłyśmy się śmiać.
Caroline wzięła sobie moją czarną tunikę w kropki, założyła czarne spodnie, i buty na lekkim obcasie.
-A ty w co się ubierzesz.
-Nie wiem.Pomyślmy
Wyciągnęłam swoją Dużą bluzkę z logiem HAPPYSAD'u, szaro-czarne legginsy w panterkę, i do tego moje czarne conversy.
-Wyglądasz bosko!
-Ty tez.Ładnie ci w moich ciuchach.
Poszłyśmy z powrotem do łazienki.
-Usiądź na pufie to pomaluje ci oczy.
Caroline wzięła moją puszystą pufę i przeciągnęła ją do łazienki. Wzięłam czarną kredkę i podkreśliłam jej oczy. Później lekki czarny cień do powiek który doprawiłam innymi kolorami.
Pomalowałam jej oczy mascarą i wyglądała pięknie.
-Idź i weź sobie jakieś dodatki a ja się pomaluję.
-Ok.
Wzięłam czarną kredke którą podkreśliłam oczy. Pomalowałam lekko oczy i pogrubiłam rzęsy mascarą.
-Gotowe? -Powiedział Chris opierając się o ścianę, Jake stał przy poręczy od moich metalowych kręconych schodów.
-Tak.
Spacerkiem poszliśmy do pizzeri która znajdowała się 3 ulice dalej, jakieś 10/15 minut drogi pieszo.
Gdy doszliśmy ja poszłam zamówić pizze, a moi przyjaciele poszli zająć miejsce.
-Hmm Wielką pizze z Pepperoni!(jestem wegetarianką ale pepperoni zjem) i 4 coca-cole w szklanej butelce.
-29 zł.
Wyciągnęłam z kieszeni bluzki 30zł i dałam je sprzedawczyni. Wzięłam colę i powędrowałam do stolika który zajęli moi przyjaciele. Postawiłam cole na fioletowym stoliku, wzięłam jedną, usiadłam w fotelu który wyglądał jak szklana kula i zaczęłam pić. Pizza była gotowa po 15 minutach. Gdy zjedliśmy Jake poszedł kupić 2 średnie cole i poszliśmy na spacer przez miasto. Wracając po drodze odprowadziliśmy Jake'a i Caroline.
Doszliśmy do mojego domu.
-Dzięki za fajny wieczór-Powiedziałam trzymając klamkę od drzwi
-Dzięki za pyszną pizze-zaśmiał się
-No to Pa
-Cześć-Powiedział przytulając mnie do siebie. Biło od niego ciepło.
Pomachałam mu na do widzenia i pociągnęłam za klamkę metalowych drzwi. Rzuciłam klucze na etażerkę z jasnego drewna która stała w przed pokoju. Podeszłam do lustra biorąc ze sobą szczotkę rozczesałam włosy i udałam się w kierunku schodów gdy zobaczyłam tatę siedzącego na wysokim krześle koło barku który stał koło nowoczesnej wysepki kuchennej. Na niej stały nowe kieliszki, leżał rozpuszczony lód a z niego spływała woda delikatnie uderzając o zimne kuchenne kafelki. Wódka w czarnej butelce od której biło światło wielkiej lampy tak jak od lustra. Podeszłam do niego i objęłam go swoim zimnym jak lód ramieniem.
-Coś się stało?
-Już przyszłaś, idź do pokoju czekam na matke- pijanym głosem odesłał mnie od siebie.
Odsunęłam krzesło, i wtuliłam się w nagi tors mojego ojca. Pogłaskał mnie po włosach, pocałował swoimi ciepłymi wargami w czoło. Mała łza spływała mi po zarumienionym policzku.
-Będzie dobrze a teraz idź spać-Z czułością powiedział Tato.
Zawlokłam moje zimne ciało na poddasze które było moim pokojem. Pociągnęłam za metalową klamkę swoich kosmicznych drzwi i weszłam do pokoju. Zaświeciłam światło koło mojego białego łóżka, zdjęłam buty, legginsy, bieliznę i wyciągając zakurzony album pełen wspomnień usiadłam na środku łóżka. Zaczęłam oglądać zdjęcia kiedy to byłam mała i słodka a wszystko było dobrze. Doszłam do końca album, przytuliłam go do siebie i przyglądałam się rozświetlonej ścianie mojej sypialni na której wisiały zdjęcia naszej paczki.
Odłożyłam album do szafki nocnej, zdjęłam koszulkę i poszłam do łazienki. Do swojej wanny nalałam dużo wody i trochę w niej posiedziałam, marząc, i myśląc. Wzięłam swój czarny ręcznik wytarłam się, i założyłam swoją satynową piżamę z krótkim rękawem.
Wzięłam poduszkę, koc, czekoladę ,IPoda i na bosaka zawędrowałam na balkon.Położyłam poduszkę w mojej szklanej kuli, otuliłam się moim puchowym kocem usiadłam w kuli zakładając na uszy słuchawki od ipoda rozkoszowałam się smakiem czekolady którą tato kupił mi dzisiaj rano. Rozluźniłam wszystkie mięśnie. I jedynym moim kłopotem było to że nie dało się pogłośnić muzyki.....
-A no tak rzeczywiście. Nie mogę sie przyzwyczaić.!
-Od kiedy ze sobą chodzicie?
-Od wczoraj.
-Fajnie. Gratuluje.
-Dzieki powiedział chris.
Później pływaliśmy.
Nadszedł wieczór.
-Idziemy na pizze?-zapytał Jake
-Jasne, Tylko musimy sie ogarnąć.
-Ja nie mogę iść-Powiedziała Caroline z smutkiem w oczach.
-A niby dlaczego?
-Nie mam jakiś fajnych ubrań, po za tym patrz jak ja wyglądam nie umalowana.
-To chodź zrobie cie na bóstwo.
Zaśmiałam się i biegnąc pociągnęłam przyjaciółkę za rękę.
Przyszłyśmy do mojej łazienki i wysuszyłyśmy włosy.
-Ale się opaliłaś-Powiedziałam dotykając jej czerwonej skóry.
-Tak tyle że teraz będzie bolało.
Po wysuszeniu natapirowałam włosy. Caroline spięła je w wysoki kucyk.
Weszłyśmy do garderoby.
-Bierz co chcesz..
-Ooo to ta nowa reklama princePorno:D
Zaczęłyśmy się śmiać.
Caroline wzięła sobie moją czarną tunikę w kropki, założyła czarne spodnie, i buty na lekkim obcasie.
-A ty w co się ubierzesz.
-Nie wiem.Pomyślmy
Wyciągnęłam swoją Dużą bluzkę z logiem HAPPYSAD'u, szaro-czarne legginsy w panterkę, i do tego moje czarne conversy.
-Wyglądasz bosko!
-Ty tez.Ładnie ci w moich ciuchach.
Poszłyśmy z powrotem do łazienki.
-Usiądź na pufie to pomaluje ci oczy.
Caroline wzięła moją puszystą pufę i przeciągnęła ją do łazienki. Wzięłam czarną kredkę i podkreśliłam jej oczy. Później lekki czarny cień do powiek który doprawiłam innymi kolorami.
Pomalowałam jej oczy mascarą i wyglądała pięknie.
-Idź i weź sobie jakieś dodatki a ja się pomaluję.
-Ok.
Wzięłam czarną kredke którą podkreśliłam oczy. Pomalowałam lekko oczy i pogrubiłam rzęsy mascarą.
-Gotowe? -Powiedział Chris opierając się o ścianę, Jake stał przy poręczy od moich metalowych kręconych schodów.
-Tak.
Spacerkiem poszliśmy do pizzeri która znajdowała się 3 ulice dalej, jakieś 10/15 minut drogi pieszo.
Gdy doszliśmy ja poszłam zamówić pizze, a moi przyjaciele poszli zająć miejsce.
-Hmm Wielką pizze z Pepperoni!(jestem wegetarianką ale pepperoni zjem) i 4 coca-cole w szklanej butelce.
-29 zł.
Wyciągnęłam z kieszeni bluzki 30zł i dałam je sprzedawczyni. Wzięłam colę i powędrowałam do stolika który zajęli moi przyjaciele. Postawiłam cole na fioletowym stoliku, wzięłam jedną, usiadłam w fotelu który wyglądał jak szklana kula i zaczęłam pić. Pizza była gotowa po 15 minutach. Gdy zjedliśmy Jake poszedł kupić 2 średnie cole i poszliśmy na spacer przez miasto. Wracając po drodze odprowadziliśmy Jake'a i Caroline.
Doszliśmy do mojego domu.
-Dzięki za fajny wieczór-Powiedziałam trzymając klamkę od drzwi
-Dzięki za pyszną pizze-zaśmiał się
-No to Pa
-Cześć-Powiedział przytulając mnie do siebie. Biło od niego ciepło.
Pomachałam mu na do widzenia i pociągnęłam za klamkę metalowych drzwi. Rzuciłam klucze na etażerkę z jasnego drewna która stała w przed pokoju. Podeszłam do lustra biorąc ze sobą szczotkę rozczesałam włosy i udałam się w kierunku schodów gdy zobaczyłam tatę siedzącego na wysokim krześle koło barku który stał koło nowoczesnej wysepki kuchennej. Na niej stały nowe kieliszki, leżał rozpuszczony lód a z niego spływała woda delikatnie uderzając o zimne kuchenne kafelki. Wódka w czarnej butelce od której biło światło wielkiej lampy tak jak od lustra. Podeszłam do niego i objęłam go swoim zimnym jak lód ramieniem.
-Coś się stało?
-Już przyszłaś, idź do pokoju czekam na matke- pijanym głosem odesłał mnie od siebie.
Odsunęłam krzesło, i wtuliłam się w nagi tors mojego ojca. Pogłaskał mnie po włosach, pocałował swoimi ciepłymi wargami w czoło. Mała łza spływała mi po zarumienionym policzku.
-Będzie dobrze a teraz idź spać-Z czułością powiedział Tato.
Zawlokłam moje zimne ciało na poddasze które było moim pokojem. Pociągnęłam za metalową klamkę swoich kosmicznych drzwi i weszłam do pokoju. Zaświeciłam światło koło mojego białego łóżka, zdjęłam buty, legginsy, bieliznę i wyciągając zakurzony album pełen wspomnień usiadłam na środku łóżka. Zaczęłam oglądać zdjęcia kiedy to byłam mała i słodka a wszystko było dobrze. Doszłam do końca album, przytuliłam go do siebie i przyglądałam się rozświetlonej ścianie mojej sypialni na której wisiały zdjęcia naszej paczki.
Odłożyłam album do szafki nocnej, zdjęłam koszulkę i poszłam do łazienki. Do swojej wanny nalałam dużo wody i trochę w niej posiedziałam, marząc, i myśląc. Wzięłam swój czarny ręcznik wytarłam się, i założyłam swoją satynową piżamę z krótkim rękawem.
Wzięłam poduszkę, koc, czekoladę ,IPoda i na bosaka zawędrowałam na balkon.Położyłam poduszkę w mojej szklanej kuli, otuliłam się moim puchowym kocem usiadłam w kuli zakładając na uszy słuchawki od ipoda rozkoszowałam się smakiem czekolady którą tato kupił mi dzisiaj rano. Rozluźniłam wszystkie mięśnie. I jedynym moim kłopotem było to że nie dało się pogłośnić muzyki.....
środa, 9 czerwca 2010
Ciąg dalszy Rozdział X
Usiedliśmy na moich kolorowych pufach zajadając kanapki i popijając je mocno schłodzoną cytrynową Ice Tea.
-Mogę iść do twojej łazienki i się wykąpać?
-Jasne. Zaraz dam ci ręcznik.
-Ok.
Wzięłam kule i podeszłam do małej szafki. Wyciągnęłam swój ulubiony czarny ręcznik i podałam go Chrisowi.
Usiadłam na łóżku. Słychać było tylko krople wody. Położyłam się na łóżku. Mineło 15 minut i Chris wyszedł z łazienki.
-O już?
-No tak.
-To co robimy?
-No nie wiem. Może pojedźmy do sklepu, kupimy lody i coś pysznego, zadzwonimy po Caroline i po Jake'a i popływamy sobie w twoim dużym basenie?
-Hmm całkiem niezły pomysł.
Pojechaliśmy do sklepu. Kupiliśmy moje ulubione lody czekoladowe, 4 paczki chipsów, i jeszcze coś.
Koło 13 zaczęliśmy pływać. Jake popisywał się rzecz jasna.
-Aly dasz radę wejśc do wody ?-Zapytał Chris
-Nie wiem.Jak pomożesz?-uśmiechnęłam się.
Wziął mnie za boki a ja zsunęłąm się do wody.
-Mmm cieplutka.
-Spróbuj teraz przepłynąć.
-Patrz na mistrzynię.-Zaczęłam się śmiać.
Założyłam płetwy i płynęłam na plecach i na brzuchu kraulem.
-No no no podziw!-powiedział Chris
Mrugnęłam mu okiem i zanurkowałam.
Przyszła moja siostrzyczka. Chris który stał przy basenie jedząc chipsy gwałtownie wskoczył do wody, aby Natalie go nie zauważyła.
-Co robicie?
-Pływamy.
-O możemy też ?
Wszedł bill w spodenkach .
-No dobrze. Chris wyszedł z wody.
-Chyba już pójdę.
-Christopher!-podeszłyśmy do niego.-Zostań. Jeżeli chcesz pokazać że już ci na niej nie zależy to udawaj że jestem twoją albo Caroline dziewczyną!!
-hmm brzmi dobrze. Dobra Aly potrafisz grać.
-hahaha bardzo śmieszne.
Zanużyliśmy się pod wodę.
-o cześć Natalie, i Bill. Miło mi was widzieć.
-Hej. Co u ciebie?
-Wszystko dobrze. A co u was?
-Wspaniale.-Dała Billowi buziaka
-Masz dziewczynę?
-Jasne!
-Kogo ?-z zaciekawieniem pytałą się Natalie.
-Alyson.-Wypłynęłąm obok Chrisa, a on objął mnie ramieniem.
Jake ze zdziwienia wypluł colę którą pił.
-Co ?
-Mogę iść do twojej łazienki i się wykąpać?
-Jasne. Zaraz dam ci ręcznik.
-Ok.
Wzięłam kule i podeszłam do małej szafki. Wyciągnęłam swój ulubiony czarny ręcznik i podałam go Chrisowi.
Usiadłam na łóżku. Słychać było tylko krople wody. Położyłam się na łóżku. Mineło 15 minut i Chris wyszedł z łazienki.
-O już?
-No tak.
-To co robimy?
-No nie wiem. Może pojedźmy do sklepu, kupimy lody i coś pysznego, zadzwonimy po Caroline i po Jake'a i popływamy sobie w twoim dużym basenie?
-Hmm całkiem niezły pomysł.
Pojechaliśmy do sklepu. Kupiliśmy moje ulubione lody czekoladowe, 4 paczki chipsów, i jeszcze coś.
Koło 13 zaczęliśmy pływać. Jake popisywał się rzecz jasna.
-Aly dasz radę wejśc do wody ?-Zapytał Chris
-Nie wiem.Jak pomożesz?-uśmiechnęłam się.
Wziął mnie za boki a ja zsunęłąm się do wody.
-Mmm cieplutka.
-Spróbuj teraz przepłynąć.
-Patrz na mistrzynię.-Zaczęłam się śmiać.
Założyłam płetwy i płynęłam na plecach i na brzuchu kraulem.
-No no no podziw!-powiedział Chris
Mrugnęłam mu okiem i zanurkowałam.
Przyszła moja siostrzyczka. Chris który stał przy basenie jedząc chipsy gwałtownie wskoczył do wody, aby Natalie go nie zauważyła.
-Co robicie?
-Pływamy.
-O możemy też ?
Wszedł bill w spodenkach .
-No dobrze. Chris wyszedł z wody.
-Chyba już pójdę.
-Christopher!-podeszłyśmy do niego.-Zostań. Jeżeli chcesz pokazać że już ci na niej nie zależy to udawaj że jestem twoją albo Caroline dziewczyną!!
-hmm brzmi dobrze. Dobra Aly potrafisz grać.
-hahaha bardzo śmieszne.
Zanużyliśmy się pod wodę.
-o cześć Natalie, i Bill. Miło mi was widzieć.
-Hej. Co u ciebie?
-Wszystko dobrze. A co u was?
-Wspaniale.-Dała Billowi buziaka
-Masz dziewczynę?
-Jasne!
-Kogo ?-z zaciekawieniem pytałą się Natalie.
-Alyson.-Wypłynęłąm obok Chrisa, a on objął mnie ramieniem.
Jake ze zdziwienia wypluł colę którą pił.
-Co ?
sobota, 5 czerwca 2010
Rozdział X
Gdy rano się przebudziłam grzało słońce. Niebieskie bez chmurne niebo. Cała rozczochrana założyłam swój szlafrok z HK. Powędrowałam zobaczyć co z Chrisem. Jeszcze spał, ale był przytomny. Leżał na kanapie przykryty kocem do pasa, bez koszulki. W jednym momencie pomyślałam sobie:
Ale z niego ciacho. I uśmiechnęłam się. Zawędrowałam do łazienki. Spojrzałam w lusterko. Zobaczyłam rozczochraną, brzydką i rozmazaną Aly. Wzięłam mleczko do demakijażu, i mały wacik. Wycisnęłam trochę i wytarłam czarne plamki z policzków. Rozczesałam włosy i zrobiłam je na emo.
Weszłam do pokoju i usiadłam obok Chrisa.
Trzymałam w ręku jego torebeczkę z narkotykami.
Otworzył oczy i spojrzał na mnie.
-Skąd to masz?-Pokazałam mu zaciśniętą w mojej ręce torebkę z białym proszkiem.
-Gdzie to znalazłaś?-zapytał
-Nie ważne. Czemu mi to robisz?
Podniósł się i spojrzał na mnie.
-po tym jak Natalie ma Billa ja mogę nie żyć. Ona byłą moim natchnieniem. A teraz?-Opadł znowu na poduszkę-Debil ze mnie
-Słuchaj. Ty też sobie kogoś znajdziesz. Są teraz wakacje. Będziemy 3 klasą gimnazjum. Pomogę ci tylko rzuć to ok?
-Dobra dla ciebie się postaram.-Przytuliłam sie do niego
-Ok ale teraz co chcesz na śniadanie.
-Zjem to co ty.
poszłam na dół i zrobiłam kanapki. Wracając na górę zahaczyłam o garderobę i wzięłam swoja wielgaśną czarna bluzkę .
-Proszę kanapki i masz koszulkę-rzuciłam mu ją
-Dzięki:)
CDN:D bo nie mam czasu
Ale z niego ciacho. I uśmiechnęłam się. Zawędrowałam do łazienki. Spojrzałam w lusterko. Zobaczyłam rozczochraną, brzydką i rozmazaną Aly. Wzięłam mleczko do demakijażu, i mały wacik. Wycisnęłam trochę i wytarłam czarne plamki z policzków. Rozczesałam włosy i zrobiłam je na emo.
Weszłam do pokoju i usiadłam obok Chrisa.
Trzymałam w ręku jego torebeczkę z narkotykami.
Otworzył oczy i spojrzał na mnie.
-Skąd to masz?-Pokazałam mu zaciśniętą w mojej ręce torebkę z białym proszkiem.
-Gdzie to znalazłaś?-zapytał
-Nie ważne. Czemu mi to robisz?
Podniósł się i spojrzał na mnie.
-po tym jak Natalie ma Billa ja mogę nie żyć. Ona byłą moim natchnieniem. A teraz?-Opadł znowu na poduszkę-Debil ze mnie
-Słuchaj. Ty też sobie kogoś znajdziesz. Są teraz wakacje. Będziemy 3 klasą gimnazjum. Pomogę ci tylko rzuć to ok?
-Dobra dla ciebie się postaram.-Przytuliłam sie do niego
-Ok ale teraz co chcesz na śniadanie.
-Zjem to co ty.
poszłam na dół i zrobiłam kanapki. Wracając na górę zahaczyłam o garderobę i wzięłam swoja wielgaśną czarna bluzkę .
-Proszę kanapki i masz koszulkę-rzuciłam mu ją
-Dzięki:)
CDN:D bo nie mam czasu
piątek, 4 czerwca 2010
Rozdział IX
Było zakończenie roku szkolnego. Pięknie ubrane. Razem z Caroline miałyśmy identyczne stroje.
-Hej chris. Co tam?
-Wszystko spoko-A jednak coś nie grało. Znałam bardzo dobrze Chrisa i wiedziałam że jest coś nie tak.
Nigdy nie byłam kujonem. Zawsze mi się udawało. Ale byłam zaskoczona że mam czerwony pasek, Caroline to co innego jej wszystko wchodziło do głowy, też nie jest kujonem.
-To co oblewamy oceny u mnie?
-No jasne!!
-Dziewczyny sorry ale ja nie mogę.
-No cóż trudno. Pa
-Cześć
Poszłam do domu i się przebrałam
Później poszłam do Caroline i zaczęłyśmy temat o mojej siostrze jej chłopaku i Chrisie
-I co dobrze im razem?-Zapytała Caroline
-Nie wiem. Chyba jest szczęśliwa. Tato go zaakceptował i Mała też.
-Christopher też już się chyba pogodził.
-No raczej tak. Mam nadzieję że sobie odpuścił nadzieję.
Później rozmawiałyśmy oglądałyśmy film i znowu gadałyśmy.
-Dobra idę.
Założyłam swoją kurtkę jeansową przełożyłam torbę przez ramie i wyszłam od Caroline.
Mój dom znajdywał się ok 3/4 ulice od Caroline. Jakieś 15 min drogi pieszą.
Gdy doszłam blisko domu zauważyłam jakiegoś chłopaka. Miał Czarną bluzę, na głowie kaptur i coś w ręku. Gdy latarnia oświeciła jego twarz aż oczom nie wierzyłam. To był Chris.
-Christopher!!-Zaczęłam się drzeć.
Upadł i walną głową o chodnik. Poszłam jak najszybciej mogłam po tatę.
-Tato błagam ratuj-doszłam do domu ze łzami w oczach-Weź Christophera do domu chyba mu się coś stało.
Tato pobiegł szybko i wziął chrisa na ręce. Zaniósł go do mnie na górę. Nie mogłam powtrzymać się od płaczu. Miałam nadzieję że nic mu się nie stało.
Opatrzyłam mu głowę, na szczęście nie była rozcięta. w ręce trzymał małą butelkę. Była pusta.
Wsadziłam rękę do kieszeni w spodniach. Wyciągnęłam malutką torebeczkę. Był w niej biały proszek.
-Lepiej z nim?
-Nie wiem. Tato chodź do łazienki.
Poszliśmy do łazienki:
-Co to jest?-Spytałam ojca dając mu malutką torebeczkę.
-Gdzie to znalazłaś?
-w kieszeni Chrisa.
-To narkotyki.
Nie mogłam uwierzyć !!
Później Chris się przebudził. Całe szczęście.
-gdzie ja jestem?-wymamrotał
-Śpij Chris śpij-Zdjęłam bluzę, okryłam go kocem i położyłam lód na głowę.
A sama mocno zmęczona opadłam na łóżko mówiąc do siebie:
-Już chyba nic mnie w życiu nie zdziwi.
-Hej chris. Co tam?
-Wszystko spoko-A jednak coś nie grało. Znałam bardzo dobrze Chrisa i wiedziałam że jest coś nie tak.
Nigdy nie byłam kujonem. Zawsze mi się udawało. Ale byłam zaskoczona że mam czerwony pasek, Caroline to co innego jej wszystko wchodziło do głowy, też nie jest kujonem.
-To co oblewamy oceny u mnie?
-No jasne!!
-Dziewczyny sorry ale ja nie mogę.
-No cóż trudno. Pa
-Cześć
Poszłam do domu i się przebrałam
Później poszłam do Caroline i zaczęłyśmy temat o mojej siostrze jej chłopaku i Chrisie
-I co dobrze im razem?-Zapytała Caroline
-Nie wiem. Chyba jest szczęśliwa. Tato go zaakceptował i Mała też.
-Christopher też już się chyba pogodził.
-No raczej tak. Mam nadzieję że sobie odpuścił nadzieję.
Później rozmawiałyśmy oglądałyśmy film i znowu gadałyśmy.
-Dobra idę.
Założyłam swoją kurtkę jeansową przełożyłam torbę przez ramie i wyszłam od Caroline.
Mój dom znajdywał się ok 3/4 ulice od Caroline. Jakieś 15 min drogi pieszą.
Gdy doszłam blisko domu zauważyłam jakiegoś chłopaka. Miał Czarną bluzę, na głowie kaptur i coś w ręku. Gdy latarnia oświeciła jego twarz aż oczom nie wierzyłam. To był Chris.
-Christopher!!-Zaczęłam się drzeć.
Upadł i walną głową o chodnik. Poszłam jak najszybciej mogłam po tatę.
-Tato błagam ratuj-doszłam do domu ze łzami w oczach-Weź Christophera do domu chyba mu się coś stało.
Tato pobiegł szybko i wziął chrisa na ręce. Zaniósł go do mnie na górę. Nie mogłam powtrzymać się od płaczu. Miałam nadzieję że nic mu się nie stało.
Opatrzyłam mu głowę, na szczęście nie była rozcięta. w ręce trzymał małą butelkę. Była pusta.
Wsadziłam rękę do kieszeni w spodniach. Wyciągnęłam malutką torebeczkę. Był w niej biały proszek.
-Lepiej z nim?
-Nie wiem. Tato chodź do łazienki.
Poszliśmy do łazienki:
-Co to jest?-Spytałam ojca dając mu malutką torebeczkę.
-Gdzie to znalazłaś?
-w kieszeni Chrisa.
-To narkotyki.
Nie mogłam uwierzyć !!
Później Chris się przebudził. Całe szczęście.
-gdzie ja jestem?-wymamrotał
-Śpij Chris śpij-Zdjęłam bluzę, okryłam go kocem i położyłam lód na głowę.
A sama mocno zmęczona opadłam na łóżko mówiąc do siebie:
-Już chyba nic mnie w życiu nie zdziwi.
Rozdział VIII
2 tygodnie przed zakończeniem roku szkolnego, Natalie przeszła chęć na Chrisa ale za to zakochanie chrisa cały czas pałało do rudej Natalie. Moje kroki co raz bardziej mi wychodziły i mogłam poruszać się o kulach.
-no dobra dzisiaj pójdę do szkoły, i tak jutro weekend-powiedziałam nie przytomna do siebie- dobra Aly wstawaj.
Podniosłam się z łóżka wzięłam kule i poszłam do garderoby.
Spojrzałam przez okno, było słonecznie.
Wzięłam białą bluzkę, leginsy i jeansową spódniczkę. Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Umyłam się, rozczesałam włosy i związałam je w wysoki kucyk, pomalowałam swoje długie rzęsy i namalowałam czarna kreskę na oku.
Wróciłam do pokoju po torbę.
-Hmm dzisiaj będzie fotografia. Tylko gdzie ja zostawiłam lustrzankę -obejrzałam się po pokoju
-Tutaj jest-do pokoju weszła Natalie z lustrzanką zawieszoną na szyi.
-Dzięki siostro
-Nie ma za co.
Wzięłam 2 obiektywy i wymieniłam kartę pamięci.
-Dobra mam wszystko idziemy na dół.
Zeszłam powoli trzymając się poręczy.
-Hej tato!-Zawołałam z wielkim uśmiechem przytulając się do niego.
-Cześć dziewczyny
-A mamy już nie ma?- zapytała Natalie biorąc do ręki kanapkę
-Tak musiała zawieść małą do szkoły a po za tym dzisiaj wyjeżdża w delegację. Wróci dopiero w lipcu.
-Dopiero?-Zapytałyśmy chórem
-No niestety.
-No cóż takie życie- Powiedziałam jedząc gofra w cukrem pudrem i truskawkami
W szkole;
Stojąc przy sklepiku z Christopherem i Caroline czekaliśmy na Natalie.
-O już jesteś.
-Nareszcie!!-z uradowaniem zawołał Chris
-No jestem.
Nagle podszedł do nas pewien gość. Miał Czarne włosy, ubrany był w jeansy i czarną koszulkę.
-Hej kotku.-przywitał Natalie z pocałunkiem
Nagle mina Chrisa się zmieniła. Na przestraszenie, zadziwienie i smutek. Ja i Caroline Byłyśmy mocno zdziwione. Na pewno bardziej niż wtedy gdy dowiedziałyśmy się że ja i Natt jesteśmy bliźniaczkami.
-Cześć-Odpowiedzieliśmy
-O przepraszam. Nic wam nie powiedziałam, zapomniałam. To jest Bill Przeprowadził się niedawno i chodzimy ze sobą.
W oczach Chrisa pojawiły się lekkie łzy. Zdążył tylko powiedzieć
-Cześć Bill. Na szczęście zadzwonił dzwonek na ostatnią lekcję.
-Chodź Chris, idziemy na fotografię.
-Nie mam aparatu dzisiaj.
-Spoko pożyczę ci.-Powiedziała Caroline.
Poszliśmy do klasy. Mieliśmy zrobić zdjęcia ludzi lub jakiejś innej rzeczy.
-Ej nie smuć się. Masz obiektyw i zrób jakieś zdjęcia.
Wziął obiektyw do ręki i przymocował do aparatu. Ja w tym czasie coś zmieniałam. Chris ujął każdy mój ruch. Nawet najmniejszy uśmiech.
Po lekcjach gdy poszłam do domu nic nie mówiłam tacie, ani Natalie. Było mi strasznie szkoda Chrisa. Poszłam na górę. Położyłam się na łóżko i zdrzemnęłam się. Gdy się obudziłam była 21:30. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Rozpuściłam swoje rude włosy, nalałam całą wannę wody i weszłam do niej. Umyłam się Ubrałam w piżamę i poszłam pod kołdrę.
Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Chrisa.
Hej Tu Chris. Obecnie robię coś ważnego ale nawet nie wiem co. Zostaw wiadomość. Oddzwonie.
Hej tu Alyson. Proszę zadzwoń do mnie.
Rozłączyłam się.
-Aly mogę wejść.
-No jasne.
Natalie usiadła na moim puszystym okrągłym łóżku.
-I jak podoba ci się mój chłopak?
-No może być. Jeżeli go kochasz to się cieszę.
-Co się stało Chrisowi.
Musiałam szybko coś wymyślić.
-Rozbolał go brzuch.
-Ale już ok?
-Tak już dobrze.
-Mogę tutaj u ciebie spać.
-Ok. Ale jak chcesz to rób co chcesz ale ja się kładę bo jestem padnięta.Dobranoc
-Ok Dobranoc.
Udawałam że śpię ale byłam martwiłam się o Chrisa i o Natalie. O Natalie dlatego że bałam się że ten koleś jej coś zrobi, bo wyglądał groźnie a o Chrisa żeby on sobie nic nie zrobił.
-no dobra dzisiaj pójdę do szkoły, i tak jutro weekend-powiedziałam nie przytomna do siebie- dobra Aly wstawaj.
Podniosłam się z łóżka wzięłam kule i poszłam do garderoby.
Spojrzałam przez okno, było słonecznie.
Wzięłam białą bluzkę, leginsy i jeansową spódniczkę. Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Umyłam się, rozczesałam włosy i związałam je w wysoki kucyk, pomalowałam swoje długie rzęsy i namalowałam czarna kreskę na oku.
Wróciłam do pokoju po torbę.
-Hmm dzisiaj będzie fotografia. Tylko gdzie ja zostawiłam lustrzankę -obejrzałam się po pokoju
-Tutaj jest-do pokoju weszła Natalie z lustrzanką zawieszoną na szyi.
-Dzięki siostro
-Nie ma za co.
Wzięłam 2 obiektywy i wymieniłam kartę pamięci.
-Dobra mam wszystko idziemy na dół.
Zeszłam powoli trzymając się poręczy.
-Hej tato!-Zawołałam z wielkim uśmiechem przytulając się do niego.
-Cześć dziewczyny
-A mamy już nie ma?- zapytała Natalie biorąc do ręki kanapkę
-Tak musiała zawieść małą do szkoły a po za tym dzisiaj wyjeżdża w delegację. Wróci dopiero w lipcu.
-Dopiero?-Zapytałyśmy chórem
-No niestety.
-No cóż takie życie- Powiedziałam jedząc gofra w cukrem pudrem i truskawkami
W szkole;
Stojąc przy sklepiku z Christopherem i Caroline czekaliśmy na Natalie.
-O już jesteś.
-Nareszcie!!-z uradowaniem zawołał Chris
-No jestem.
Nagle podszedł do nas pewien gość. Miał Czarne włosy, ubrany był w jeansy i czarną koszulkę.
-Hej kotku.-przywitał Natalie z pocałunkiem
Nagle mina Chrisa się zmieniła. Na przestraszenie, zadziwienie i smutek. Ja i Caroline Byłyśmy mocno zdziwione. Na pewno bardziej niż wtedy gdy dowiedziałyśmy się że ja i Natt jesteśmy bliźniaczkami.
-Cześć-Odpowiedzieliśmy
-O przepraszam. Nic wam nie powiedziałam, zapomniałam. To jest Bill Przeprowadził się niedawno i chodzimy ze sobą.
W oczach Chrisa pojawiły się lekkie łzy. Zdążył tylko powiedzieć
-Cześć Bill. Na szczęście zadzwonił dzwonek na ostatnią lekcję.
-Chodź Chris, idziemy na fotografię.
-Nie mam aparatu dzisiaj.
-Spoko pożyczę ci.-Powiedziała Caroline.
Poszliśmy do klasy. Mieliśmy zrobić zdjęcia ludzi lub jakiejś innej rzeczy.
-Ej nie smuć się. Masz obiektyw i zrób jakieś zdjęcia.
Wziął obiektyw do ręki i przymocował do aparatu. Ja w tym czasie coś zmieniałam. Chris ujął każdy mój ruch. Nawet najmniejszy uśmiech.
Po lekcjach gdy poszłam do domu nic nie mówiłam tacie, ani Natalie. Było mi strasznie szkoda Chrisa. Poszłam na górę. Położyłam się na łóżko i zdrzemnęłam się. Gdy się obudziłam była 21:30. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Rozpuściłam swoje rude włosy, nalałam całą wannę wody i weszłam do niej. Umyłam się Ubrałam w piżamę i poszłam pod kołdrę.
Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Chrisa.
Hej Tu Chris. Obecnie robię coś ważnego ale nawet nie wiem co. Zostaw wiadomość. Oddzwonie.
Hej tu Alyson. Proszę zadzwoń do mnie.
Rozłączyłam się.
-Aly mogę wejść.
-No jasne.
Natalie usiadła na moim puszystym okrągłym łóżku.
-I jak podoba ci się mój chłopak?
-No może być. Jeżeli go kochasz to się cieszę.
-Co się stało Chrisowi.
Musiałam szybko coś wymyślić.
-Rozbolał go brzuch.
-Ale już ok?
-Tak już dobrze.
-Mogę tutaj u ciebie spać.
-Ok. Ale jak chcesz to rób co chcesz ale ja się kładę bo jestem padnięta.Dobranoc
-Ok Dobranoc.
Udawałam że śpię ale byłam martwiłam się o Chrisa i o Natalie. O Natalie dlatego że bałam się że ten koleś jej coś zrobi, bo wyglądał groźnie a o Chrisa żeby on sobie nic nie zrobił.
sobota, 22 maja 2010
Rozdział VII
:30Gdy rano sie obudziłam Caroline siedziała na poduszce i oglądała telewizję.
-Już nie śpisz?
-Nie już nie śpię która godzina?
-10:16. Proszę-Powiedziała podając mi kanapki.
-Dzięki- Wzięłam kanapkę do ręki i zaczęłam ją gryźć
-Wiesz rozmawiałam z tą Natalie.
-I co -powiedziałam z zapchaną kanapką buzią.
-Zdaje się być fajna.
-To spoko.
-Trochę się zdziwiłam że jest tak przerażająco podobna do ciebie.
-Hmm sobowtór może mój.
-Widziałaś jak się patrzyła na Chris'a a chris na nią?
-Nie nie widziałam . Serio?-wpadłam w osłupienie. Nareszcie może Chris będzie miał dziewczynę która go nie rzuci jak 2 poprzednie?
-No. Spytam się jej czy Chris jej się podoba.
-Dobra leć.
Byłam zdziwiona że od razu spodobała się Chrisowi. Nie no przyznam się słodziutki bo znam go od 1 klasy podstawówki. Tylko zastanawiałam się jeżeli będą ze sobą chodzić, a przez to nasza przyjaźń się rozpadnie.
-Aly!-krzyknęła Caroline opadająca z sił, po biegu na schodach - Spytałam się jej i...powiedziała że Chris jest fajny, słodki, ciepły i miły i że się jej spodobał.
- Cześć dziewczyny co tam?- w tym momencie do pokoju wszedł Chris
-Hej Chris!
-Hej- Chciałam mu wszystko powiedzieć ale coś w środku powiedziało "Aly Zamknij się!!"
-Coś się stało o czym nie wiem?
-Nie nie nic. Caroline możesz mi pomóc iść do łazienki?
-Jasne.
Wzięła mnie za boki i pomogła dojść.
-Caroline spytaj się go o Natalie.
-Spoko tez mi to przyszło na myśl.
Po 10 min. Caroline przyszła i powiedziała.
-Fiu fiu normalnie mamy parę miesiąca. Ciekawe czy się wyswatają!
Obie zaczęłyśmy się śmiać.
-Ej ale dobra, nie swatamy ich. Sami się poznają a my się zachowujemy jak nigdy nic. -Powiedziałam czesząc włosy.
-Dobra. Idę po jakąś bluzkę dla ciebie.
-Weź tą białą bluzkę bluzę z twarzą i czarne rurki
-Dobra.
Później gdy zeszliśmy na dół i siedzieliśmy na kanapie. Jedliśmy frytki, kurczaka i różne dodatki z Mc Donald's.
-O cześć.
-hej. Chcesz trochę?
-No pewnie!
Zjedliśmy.
-Aly mogłabyś mi podać te chusteczki które leżą na kredensie?
-Przepraszam ale nie mogę.
-Aha rozumiem nie chce ci się.
-nie nie o to chodzi że nie może nie chcę jej się. Ona nie może. Nie ma kontroli nad nogami.
-Właśnie.
-A to przepraszam nie wiedziałam.
-spoko.
Pod wieczór przysypiając na ramieniu Christophera oglądaliśmy You Can Dance .
-No dobra, Car. musimy się juz zbierać.
-No dobra. Pa słonko.-Ucałowała mnie w czoło.
-Papa.
-Cześć.
-Siemka
Posiedziałyśmy jeszcze i gadałyśmy.
-hmm i co idziemy na górę.?
-No raczej tak.Tato mógłbyś mnie na górę zanieść.
-Tak już idę.
-Może byśmy tak pogadały?
-no dobra. Wezmę parę puszek coli i chipsy.
-Dla mnie weź ice tea. Nie mogę pić coli
-Dobra.
Gdy tato zaniósł mnie na górę. Przebrałam się w ciepłą piżamkę i wskoczyłam pod kołdrę.
-Wchodź.
-Wow ale tu fajnie
-no przeciez wiem.
Natalie miała na sobie swoja fioletowa piżamę.
-Proszę.
-Dzięki.
Zaczęłam
-opowiedz mi o swojej rodzinie.
-Nie za wiele ci poopowiadam. No to tak gdy się urodziłam, byłam jedna z bliźniaczek. Nawet nie wiem gdzie moja siostra jest. Opiekowała się mną siostra mojej mamy której w ogóle nie spotkałam. A mój ojciec zginął w wypadku samochodowym.
Gdy moja ciotka zmarła ok 5 lat temu trafiłam do domu dziecka. Nie mogłam się pozbierać po jej śmierci. Była najbliższą mi osobą.-W oczach Natalie zakręciły się łzy. Objęłam ja ramieniem mówiąc - Nie płacz.
-Dobra. A twoi rodzice.
-No zaczyna się tak jak i twoja opowieść tyle że matka się mną opiekowała.Jak miałam 10 lat urodziła się moja siostra. Wsparcie miałam tylko i wyłącznie u taty , matka opiekowała się mną mocniej niż mną.
Już się nauczyłam. No ostatnio jeszcze nie wiesz ale próbowałam się zabić. Skoczyłam z mostu ale mój przyjaciel gdy dobiegł a ja leżałam na dnie zadzwonił po pogotowie i uratowali mnie.
-Ostro. Masz jakieś zdjęcia?
-Mam a masz jakieś swoje?
-Mam jedyne jakie udało mi się zachować z mama i kawałkiem taty. Zaraz przyniosę.
Gdy Natalie poszła po zdjęcia sięgnęłam do swojej szafki i do pudełka ze zdjęciami gdy byłam małym dzieciakiem.
-Proszę
Wymieniłyśmy się zdjęciami.
-Ale słodko wyglądałaś.
-Chyba żartujesz . Mały łysol co się chichra:D
-Ej ty też masz przerwane zdjęcie. - Sięgnęłyśmy po kawałki zdjęć i złączyłyśmy je do siebie.
-O matko!
Osłupienie.
-Ej ale to musi być jakiś fotomontaż.
-Zobacz z tyłu - powiedziałam
"Kochane dziewczynki, nie zależnie od tego co się stanie pamiętajcie że was kochamy."
Julia i Sam Evans 1 maj 1992 r.
-To dlatego tak jesteśmy podobne do siebie.
W naszych oczach pojawiły się łzy i nagle mocno się przytuliłyśmy.
-nie myślałam że jeszcze cię spotkam.
-A ty myślisz że co.
-Ej ale jak my to powiemy mamie?
-Dziewczynki co się stało? -Weszli rodzice
Przybliżyłyśmy się do siebie i pokazałyśmy zdjęcie łącząc je.
-To się stało-Odpowiedziałyśmy
-Natalie!
-Mama!
-Alyson!
-No chyba ja..
-Skąd macie te zdjęcia?!
-Ja miałam połowę i Natalie miała połowę. Julia!
-Jak się cieszę że mam 3 córki.-Powiedział tata mocno nas przytulając.
-Mamo nawet nie musisz się tłumaczyć.
-Wybaczam to dobrze.
W jej oczach pojawiły się łzy -Nawet nie wiecie jak się cieszę-przytuliliśmy się wszyscy przytuliliśmy.
-Co się stało?-Przyszła nasza mała siostrzyczka
- Jesteśmy twoimi siostrami! No chodź tutaj.!
Gdy już wszyscy ochłonęliśmy czekałam do rana żeby powiedzieć to moim kochanym przyjaciołom.
-No to dobranoc siostro.-powiedziałam do Natalie
-Dobrej nocy kochana.
-Już nie śpisz?
-Nie już nie śpię która godzina?
-10:16. Proszę-Powiedziała podając mi kanapki.
-Dzięki- Wzięłam kanapkę do ręki i zaczęłam ją gryźć
-Wiesz rozmawiałam z tą Natalie.
-I co -powiedziałam z zapchaną kanapką buzią.
-Zdaje się być fajna.
-To spoko.
-Trochę się zdziwiłam że jest tak przerażająco podobna do ciebie.
-Hmm sobowtór może mój.
-Widziałaś jak się patrzyła na Chris'a a chris na nią?
-Nie nie widziałam . Serio?-wpadłam w osłupienie. Nareszcie może Chris będzie miał dziewczynę która go nie rzuci jak 2 poprzednie?
-No. Spytam się jej czy Chris jej się podoba.
-Dobra leć.
Byłam zdziwiona że od razu spodobała się Chrisowi. Nie no przyznam się słodziutki bo znam go od 1 klasy podstawówki. Tylko zastanawiałam się jeżeli będą ze sobą chodzić, a przez to nasza przyjaźń się rozpadnie.
-Aly!-krzyknęła Caroline opadająca z sił, po biegu na schodach - Spytałam się jej i...powiedziała że Chris jest fajny, słodki, ciepły i miły i że się jej spodobał.
- Cześć dziewczyny co tam?- w tym momencie do pokoju wszedł Chris
-Hej Chris!
-Hej- Chciałam mu wszystko powiedzieć ale coś w środku powiedziało "Aly Zamknij się!!"
-Coś się stało o czym nie wiem?
-Nie nie nic. Caroline możesz mi pomóc iść do łazienki?
-Jasne.
Wzięła mnie za boki i pomogła dojść.
-Caroline spytaj się go o Natalie.
-Spoko tez mi to przyszło na myśl.
Po 10 min. Caroline przyszła i powiedziała.
-Fiu fiu normalnie mamy parę miesiąca. Ciekawe czy się wyswatają!
Obie zaczęłyśmy się śmiać.
-Ej ale dobra, nie swatamy ich. Sami się poznają a my się zachowujemy jak nigdy nic. -Powiedziałam czesząc włosy.
-Dobra. Idę po jakąś bluzkę dla ciebie.
-Weź tą białą bluzkę bluzę z twarzą i czarne rurki
-Dobra.
Później gdy zeszliśmy na dół i siedzieliśmy na kanapie. Jedliśmy frytki, kurczaka i różne dodatki z Mc Donald's.
-O cześć.
-hej. Chcesz trochę?
-No pewnie!
Zjedliśmy.
-Aly mogłabyś mi podać te chusteczki które leżą na kredensie?
-Przepraszam ale nie mogę.
-Aha rozumiem nie chce ci się.
-nie nie o to chodzi że nie może nie chcę jej się. Ona nie może. Nie ma kontroli nad nogami.
-Właśnie.
-A to przepraszam nie wiedziałam.
-spoko.
Pod wieczór przysypiając na ramieniu Christophera oglądaliśmy You Can Dance .
-No dobra, Car. musimy się juz zbierać.
-No dobra. Pa słonko.-Ucałowała mnie w czoło.
-Papa.
-Cześć.
-Siemka
Posiedziałyśmy jeszcze i gadałyśmy.
-hmm i co idziemy na górę.?
-No raczej tak.Tato mógłbyś mnie na górę zanieść.
-Tak już idę.
-Może byśmy tak pogadały?
-no dobra. Wezmę parę puszek coli i chipsy.
-Dla mnie weź ice tea. Nie mogę pić coli
-Dobra.
Gdy tato zaniósł mnie na górę. Przebrałam się w ciepłą piżamkę i wskoczyłam pod kołdrę.
-Wchodź.
-Wow ale tu fajnie
-no przeciez wiem.
Natalie miała na sobie swoja fioletowa piżamę.
-Proszę.
-Dzięki.
Zaczęłam
-opowiedz mi o swojej rodzinie.
-Nie za wiele ci poopowiadam. No to tak gdy się urodziłam, byłam jedna z bliźniaczek. Nawet nie wiem gdzie moja siostra jest. Opiekowała się mną siostra mojej mamy której w ogóle nie spotkałam. A mój ojciec zginął w wypadku samochodowym.
Gdy moja ciotka zmarła ok 5 lat temu trafiłam do domu dziecka. Nie mogłam się pozbierać po jej śmierci. Była najbliższą mi osobą.-W oczach Natalie zakręciły się łzy. Objęłam ja ramieniem mówiąc - Nie płacz.
-Dobra. A twoi rodzice.
-No zaczyna się tak jak i twoja opowieść tyle że matka się mną opiekowała.Jak miałam 10 lat urodziła się moja siostra. Wsparcie miałam tylko i wyłącznie u taty , matka opiekowała się mną mocniej niż mną.
Już się nauczyłam. No ostatnio jeszcze nie wiesz ale próbowałam się zabić. Skoczyłam z mostu ale mój przyjaciel gdy dobiegł a ja leżałam na dnie zadzwonił po pogotowie i uratowali mnie.
-Ostro. Masz jakieś zdjęcia?
-Mam a masz jakieś swoje?
-Mam jedyne jakie udało mi się zachować z mama i kawałkiem taty. Zaraz przyniosę.
Gdy Natalie poszła po zdjęcia sięgnęłam do swojej szafki i do pudełka ze zdjęciami gdy byłam małym dzieciakiem.
-Proszę
Wymieniłyśmy się zdjęciami.
-Ale słodko wyglądałaś.
-Chyba żartujesz . Mały łysol co się chichra:D
-Ej ty też masz przerwane zdjęcie. - Sięgnęłyśmy po kawałki zdjęć i złączyłyśmy je do siebie.
-O matko!
Osłupienie.
-Ej ale to musi być jakiś fotomontaż.
-Zobacz z tyłu - powiedziałam
"Kochane dziewczynki, nie zależnie od tego co się stanie pamiętajcie że was kochamy."
Julia i Sam Evans 1 maj 1992 r.
-To dlatego tak jesteśmy podobne do siebie.
W naszych oczach pojawiły się łzy i nagle mocno się przytuliłyśmy.
-nie myślałam że jeszcze cię spotkam.
-A ty myślisz że co.
-Ej ale jak my to powiemy mamie?
-Dziewczynki co się stało? -Weszli rodzice
Przybliżyłyśmy się do siebie i pokazałyśmy zdjęcie łącząc je.
-To się stało-Odpowiedziałyśmy
-Natalie!
-Mama!
-Alyson!
-No chyba ja..
-Skąd macie te zdjęcia?!
-Ja miałam połowę i Natalie miała połowę. Julia!
-Jak się cieszę że mam 3 córki.-Powiedział tata mocno nas przytulając.
-Mamo nawet nie musisz się tłumaczyć.
-Wybaczam to dobrze.
W jej oczach pojawiły się łzy -Nawet nie wiecie jak się cieszę-przytuliliśmy się wszyscy przytuliliśmy.
-Co się stało?-Przyszła nasza mała siostrzyczka
- Jesteśmy twoimi siostrami! No chodź tutaj.!
Gdy już wszyscy ochłonęliśmy czekałam do rana żeby powiedzieć to moim kochanym przyjaciołom.
-No to dobranoc siostro.-powiedziałam do Natalie
-Dobrej nocy kochana.
środa, 19 maja 2010
Rozdział chyba VI :D
Poniedziałek 7.06.2010 godz 6:59
Obudziło mnie stukanie malutkich kropli wiosennego deszczu. Balkon był otwarty.
Poleżałam jeszcze chwile zamknęłam oczy miałam już usnąć ale tato kończył mój strych.
Podsunęłam nogą swój wózek, podjechałam do szafki i wyciągnęłam torbę podróżna aby móc lepiej przenosić ubrania. Wzięłam torbę otworzyłam drzwi do garderoby. Miałam już prawie wszystkie rzeczy spakowane zostały tylko bluzki i bluzy. Po spakowaniu mój tato wszedł do mojego pokoju ze śniadaniem.
-Pycha dzięki.
-Nie ma za co! Skończyłem już górę więc możemy przenosić rzeczy.
-Hej Chris możesz już przyjść!
Hej Caroline możesz już przyjść!:)
-Kiedy przyjeżdża ta dziewczyna?
-Hmm nie wiem chyba dzisiaj.
gdy moi przyjaciele przyszli wzięli paczki i torby i powędrowaliśmy na górę i rozpakowaliśmy je. Mój strych z ciemnej rudery pająków przerodził się w moje największe mieszkanie o jakim nie śniłam:).
Gdy już wszystko wieczorem było na swoim miejscu stojąc (trzymałam się na kulach) opadliśmy zmęczeniem na łóżko.
-Chodźcie na dół!
-Już! - Odkrzyknęłam
Caroline razem z Chrisem znieśli mnie na dół, czekał na nas kubełek pyszności (ten o którym wspominałam wcześniej).
Popijając mrożoną herbatą zajadaliśmy się frytkami itd. W końcu dzwonek do drzwi.
-Tato otworzysz?
-Już idę.
Otwierając drzwi:
-Dobry wieczór !- W drzwiach stała ruda uśmiechnięta dziewczyna w rurkach koralikach i tunice.Jej włosy były rozpuszczone.
-Dobry wieczór.-z nieśmiałością odpowiedział ojciec.
-Przepraszam pan mnie nie zna. Jestem Natalie. Zaadoptowali mnie państwo !
-Aaa Witaj! Kochanie chodź na dół !
-Witaj Natalie!- Witając ją ucałowała ją w policzek .
-Wejdź proszę.- Dziewczyna weszła nieśmiało do naszego domu w ręku trzymała walizkę a na ramieniu wisiała jej czarna torba.
Gdy moi przyjaciele i ja ją zobaczyliśmy pierwsze co nasuwało sie im na język.
-Aly ta dziewczyna jest taka sama jak ty!-szeptem powiedział Chris.
-Właśnie widzę i to jest straszne!
Wchodząc do salonu matka przedstawiła ją nam.
-Natalie to jest Chris Caroline i Moja córka Alyson.
-Cześć-z nieśmiałością odpowiedziała spoglądając na nas jakby się nas bała. Podała nam ręce.
-Cześć.-odpowiedziałam.
-Chodź na górę pokażę ci gdzie będziesz spała.
-Dobrze, idziecie ze mną.
-Sorry ale nie jestem na siłach.
-spoko.
Spodobał się jej mój dawny pokój.
Później Chris z Caroline zanieśli mnie na góre. Przebrałam się i usnęłam. Chris poszedł do domu a Caroline nocowała u mnie.
Obudziło mnie stukanie malutkich kropli wiosennego deszczu. Balkon był otwarty.
Poleżałam jeszcze chwile zamknęłam oczy miałam już usnąć ale tato kończył mój strych.
Podsunęłam nogą swój wózek, podjechałam do szafki i wyciągnęłam torbę podróżna aby móc lepiej przenosić ubrania. Wzięłam torbę otworzyłam drzwi do garderoby. Miałam już prawie wszystkie rzeczy spakowane zostały tylko bluzki i bluzy. Po spakowaniu mój tato wszedł do mojego pokoju ze śniadaniem.
-Pycha dzięki.
-Nie ma za co! Skończyłem już górę więc możemy przenosić rzeczy.
-Hej Chris możesz już przyjść!
Hej Caroline możesz już przyjść!:)
-Kiedy przyjeżdża ta dziewczyna?
-Hmm nie wiem chyba dzisiaj.
gdy moi przyjaciele przyszli wzięli paczki i torby i powędrowaliśmy na górę i rozpakowaliśmy je. Mój strych z ciemnej rudery pająków przerodził się w moje największe mieszkanie o jakim nie śniłam:).
Gdy już wszystko wieczorem było na swoim miejscu stojąc (trzymałam się na kulach) opadliśmy zmęczeniem na łóżko.
-Chodźcie na dół!
-Już! - Odkrzyknęłam
Caroline razem z Chrisem znieśli mnie na dół, czekał na nas kubełek pyszności (ten o którym wspominałam wcześniej).
Popijając mrożoną herbatą zajadaliśmy się frytkami itd. W końcu dzwonek do drzwi.
-Tato otworzysz?
-Już idę.
Otwierając drzwi:
-Dobry wieczór !- W drzwiach stała ruda uśmiechnięta dziewczyna w rurkach koralikach i tunice.Jej włosy były rozpuszczone.
-Dobry wieczór.-z nieśmiałością odpowiedział ojciec.
-Przepraszam pan mnie nie zna. Jestem Natalie. Zaadoptowali mnie państwo !
-Aaa Witaj! Kochanie chodź na dół !
-Witaj Natalie!- Witając ją ucałowała ją w policzek .
-Wejdź proszę.- Dziewczyna weszła nieśmiało do naszego domu w ręku trzymała walizkę a na ramieniu wisiała jej czarna torba.
Gdy moi przyjaciele i ja ją zobaczyliśmy pierwsze co nasuwało sie im na język.
-Aly ta dziewczyna jest taka sama jak ty!-szeptem powiedział Chris.
-Właśnie widzę i to jest straszne!
Wchodząc do salonu matka przedstawiła ją nam.
-Natalie to jest Chris Caroline i Moja córka Alyson.
-Cześć-z nieśmiałością odpowiedziała spoglądając na nas jakby się nas bała. Podała nam ręce.
-Cześć.-odpowiedziałam.
-Chodź na górę pokażę ci gdzie będziesz spała.
-Dobrze, idziecie ze mną.
-Sorry ale nie jestem na siłach.
-spoko.
Spodobał się jej mój dawny pokój.
Później Chris z Caroline zanieśli mnie na góre. Przebrałam się i usnęłam. Chris poszedł do domu a Caroline nocowała u mnie.
sobota, 15 maja 2010
Rozdział V
Wstęp do rozdziału V:
"Było takie jedne "zaczarowane miejsce w tym domu. Był to strych. Gdy byłam mała uwielbiałam tam przesiadywać. Byłam na tyle żywym dzieckiem że lubiłam wyciągać wszystkie rzeczy jakie napotkam. Przez małe okno balkonowe uwielbiałam i uwielbiam wychodzić na ten balkon. Była tam moja huśtawka z opony. Przyczepiona była do wielkiego drzewa które rosło za naszym domem. Ale gdy miałam 8 lat musieli ściąć drzewo. Gdy poszłam do gimnazjum odwiedzałam to miejsce nie często. Gdy stworzyliśmy swoją paczkę, postanowiliśmy wyremontować to miejsce. Było tam dużo przestrzeni. Zmieniliśmy podłogę, pomalowaliśmy ścian na szaro, czarno, fioletowo, i biało. Daliśmy na ściany różne dodatki jak tapety. Odnowiłam swój ukochany balkon. Pomalowałam szczeble i okno. Znalazłyśmy moją oponową huśtawkę. Gdy pokój był wykończony oglądaliśmy tam filmy i w ogóle takie imprezki robiliśmy"
Obudziłam się po 6 rano, ból kręgosłupa dawał mi w kość. Sięgnęłam po moje proszki od bólu ale nie było ich.
-Maaaaaaaaamoooooooooo!-Wydarłam się jak najgłośniej mogłam.
-Nie śpisz już?-odpowiedziała
-Niee! Przyniesiesz mi proszki od bólu?!
-Dobra.
Gdy mi je przyniosła:
-Dzięki-wzięłam 3 bo ból się nasilił i zaczęłam pić wodę.
-Mam dla ciebie dobrą wiadomość, zaadoptowałam dziewczynę w twoim wieku!
Wypluwając wodę powiedziałam -Co! Czy ciebie już do końca pogięło! Masz przecież jeszcze Kate, a po za tym wyjeżdżasz częściej niz bywasz w domu.
-Oj poradzę sobie.
-Kiedy tato wróci?
-Nie wiem pisał że powinien dotrzeć jutro. Ale wiesz jak to jest. Może się samolot opóźnić. Dobra, idę zrobię ci śniadanie.
Ucałowała mnie w czoło i poszła.
Cały czas myślałam jaka może być ta dziewczyna. Może jakiś kujon co będzie cały czas zakuwać, albo jakaś dręczycielka co kasę będzie zabierać. Możliwości było wiele. Wzięłam pilota i włączyłam telewizor. Ktoś zadzwonił do drzwi.
-Proszę śniadanie dla ciebie.
-Kto przyszedł?
-Caroline i Chris
-Hej:)-z uśmiechem weszła Caroline
-Cześć.
-Hej mała-zażartował Chris.
-Cześć stary:) Nie uwierzycie ale moja matka zaadoptowała dziewczynę w naszym wieku.
-Co!
-No też się zdziwiłam. Ją już pogięło!
-Ej może nie będzie taka zła.
-Może nie -Odpowiedziałam zapychając się kanapką z pomidorem
-Co dzisiaj będziesz robić?
-Leżeć oglądać telewizję, leżeć siedzieć przed laptopem, Leżeć, i czekać na tatę i tak w kółko.
-Przyjeżdża?
-No mam nadzieję obiecywał mi to.
-Ej mam pomysł. Pamiętacie tamto miejsce na samej górze?
-Strych tak zwany nasz IMPREZOWY SALON?
-Tak
-No i co?
-Może byśmy tak sobie posiedzieli. Obejrzelibyśmy jakiś film czy coś.
-Hmm dobry pomysł.
-Słuchajcie jak ta dziewczyna się do nas wprowadzi to razem z nią w pokoju nie będę bo się nie zmieścimy. Może byście mi pomogli tą dalszą część strychu zrobić.?
-Ej dobra sprawa. Masz tam łazienkę?
-Jakaś jest ale trzeba by kupić prysznic umywalkę kibel i takie dodatki. Jest fajna bo ogromna. Rodzice kiedys wybudowali tam łazienkę i inne pokoje że może kiedyś im się rodzina powiększy.
-Co dzisiaj będziecie robić?-Weszła moja matka z tym właśnie pytaniem
-Będziemy remontować strych. Bo jak ta dziewczyna się do nas wprowadzi to razem z nią w pokoju nie będę bo się nie zmieścimy. i zrobimy strych.
-No dobra jak chcecie możemy pojechać do sklepu i już wszystko pozamawiać.
-Ja znam się na tym, to znaczy na remontowaniu kiedyś pomagałem ojcu.
-ej jak mój tato przyjedzie to mógłby nam wszystko założyć w łazience tzn światło i no wiecie.
-Dobra spoko.
-Ej ale ja nie pojadę. Nie mogę nogami sterować.
-Jacob ma jeszcze w domu wózek inwalidzki po wypadku to możemy od niego pożyczyć.
-Dobra
Gdy wózek już miałam, Zapakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy do salonu łazienek. Podobała mi się najbardziej fioletowa, trochę z zielonym i białym.
-Chcę tą.
- Na pewno
-Tak:)
-Dobrze to bierzemy ten cały zestaw.
Potem do salonu meblowego. Kupić szafę i półki do garderoby. Jakieś fajne mebelki do mojej sypialni.
Wybraliśmy wszystko wyglądało extra.
Na ścianie gdzie będzie łóżko będzie kolaż naszej paczki.
Ja też malowałam.
Gdy zrobiliśmy sobie przerwę.....
Ciąg.Dalszy.Nastąpi.
"Było takie jedne "zaczarowane miejsce w tym domu. Był to strych. Gdy byłam mała uwielbiałam tam przesiadywać. Byłam na tyle żywym dzieckiem że lubiłam wyciągać wszystkie rzeczy jakie napotkam. Przez małe okno balkonowe uwielbiałam i uwielbiam wychodzić na ten balkon. Była tam moja huśtawka z opony. Przyczepiona była do wielkiego drzewa które rosło za naszym domem. Ale gdy miałam 8 lat musieli ściąć drzewo. Gdy poszłam do gimnazjum odwiedzałam to miejsce nie często. Gdy stworzyliśmy swoją paczkę, postanowiliśmy wyremontować to miejsce. Było tam dużo przestrzeni. Zmieniliśmy podłogę, pomalowaliśmy ścian na szaro, czarno, fioletowo, i biało. Daliśmy na ściany różne dodatki jak tapety. Odnowiłam swój ukochany balkon. Pomalowałam szczeble i okno. Znalazłyśmy moją oponową huśtawkę. Gdy pokój był wykończony oglądaliśmy tam filmy i w ogóle takie imprezki robiliśmy"
Obudziłam się po 6 rano, ból kręgosłupa dawał mi w kość. Sięgnęłam po moje proszki od bólu ale nie było ich.
-Maaaaaaaaamoooooooooo!-Wydarłam się jak najgłośniej mogłam.
-Nie śpisz już?-odpowiedziała
-Niee! Przyniesiesz mi proszki od bólu?!
-Dobra.
Gdy mi je przyniosła:
-Dzięki-wzięłam 3 bo ból się nasilił i zaczęłam pić wodę.
-Mam dla ciebie dobrą wiadomość, zaadoptowałam dziewczynę w twoim wieku!
Wypluwając wodę powiedziałam -Co! Czy ciebie już do końca pogięło! Masz przecież jeszcze Kate, a po za tym wyjeżdżasz częściej niz bywasz w domu.
-Oj poradzę sobie.
-Kiedy tato wróci?
-Nie wiem pisał że powinien dotrzeć jutro. Ale wiesz jak to jest. Może się samolot opóźnić. Dobra, idę zrobię ci śniadanie.
Ucałowała mnie w czoło i poszła.
Cały czas myślałam jaka może być ta dziewczyna. Może jakiś kujon co będzie cały czas zakuwać, albo jakaś dręczycielka co kasę będzie zabierać. Możliwości było wiele. Wzięłam pilota i włączyłam telewizor. Ktoś zadzwonił do drzwi.
-Proszę śniadanie dla ciebie.
-Kto przyszedł?
-Caroline i Chris
-Hej:)-z uśmiechem weszła Caroline
-Cześć.
-Hej mała-zażartował Chris.
-Cześć stary:) Nie uwierzycie ale moja matka zaadoptowała dziewczynę w naszym wieku.
-Co!
-No też się zdziwiłam. Ją już pogięło!
-Ej może nie będzie taka zła.
-Może nie -Odpowiedziałam zapychając się kanapką z pomidorem
-Co dzisiaj będziesz robić?
-Leżeć oglądać telewizję, leżeć siedzieć przed laptopem, Leżeć, i czekać na tatę i tak w kółko.
-Przyjeżdża?
-No mam nadzieję obiecywał mi to.
-Ej mam pomysł. Pamiętacie tamto miejsce na samej górze?
-Strych tak zwany nasz IMPREZOWY SALON?
-Tak
-No i co?
-Może byśmy tak sobie posiedzieli. Obejrzelibyśmy jakiś film czy coś.
-Hmm dobry pomysł.
-Słuchajcie jak ta dziewczyna się do nas wprowadzi to razem z nią w pokoju nie będę bo się nie zmieścimy. Może byście mi pomogli tą dalszą część strychu zrobić.?
-Ej dobra sprawa. Masz tam łazienkę?
-Jakaś jest ale trzeba by kupić prysznic umywalkę kibel i takie dodatki. Jest fajna bo ogromna. Rodzice kiedys wybudowali tam łazienkę i inne pokoje że może kiedyś im się rodzina powiększy.
-Co dzisiaj będziecie robić?-Weszła moja matka z tym właśnie pytaniem
-Będziemy remontować strych. Bo jak ta dziewczyna się do nas wprowadzi to razem z nią w pokoju nie będę bo się nie zmieścimy. i zrobimy strych.
-No dobra jak chcecie możemy pojechać do sklepu i już wszystko pozamawiać.
-Ja znam się na tym, to znaczy na remontowaniu kiedyś pomagałem ojcu.
-ej jak mój tato przyjedzie to mógłby nam wszystko założyć w łazience tzn światło i no wiecie.
-Dobra spoko.
-Ej ale ja nie pojadę. Nie mogę nogami sterować.
-Jacob ma jeszcze w domu wózek inwalidzki po wypadku to możemy od niego pożyczyć.
-Dobra
Gdy wózek już miałam, Zapakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy do salonu łazienek. Podobała mi się najbardziej fioletowa, trochę z zielonym i białym.
-Chcę tą.
- Na pewno
-Tak:)
-Dobrze to bierzemy ten cały zestaw.
Potem do salonu meblowego. Kupić szafę i półki do garderoby. Jakieś fajne mebelki do mojej sypialni.
Wybraliśmy wszystko wyglądało extra.
Na ścianie gdzie będzie łóżko będzie kolaż naszej paczki.
Ja też malowałam.
Gdy zrobiliśmy sobie przerwę.....
Ciąg.Dalszy.Nastąpi.
czwartek, 13 maja 2010
Rozdział IV
Tydzień w szpitalu to jednak męczarnia. Pogodziłam się z tym że już nigdy nie będą chodzić. Lecz jednak nadzieja powróciła i była prawdziwa. Po operacji lekarze mówili że będę chodzić, na pewno.Po 3 tygodniach mojego skoku, byłam w domu.Codziennie przychodził do mnie facet na rehabilitacje.
-Aaaa boli.!-Krzyknęłam gdy rehabilitant mnie rozciągał.
-Musi poboleć wytrzymaj jeszcze chwile!Już.
-Spróbuj pomachać nogami.
Udało mi się.
Po 30 minutach ćwiczeń David pomógł mi wstać, próbowałam iść. Kawałek podeszłam.
-Super sobie już radzisz. To ja idę. Cześć.
-Pa
Po 15 minutach ktoś przyszedł do domu i chciałam otworzyć. Był to Chris. Powoli wstając zrobiłam krok i już się wywalałam.
-AA!
Chris złapał mnie w ostatniej chwili. Spojrzeliśmy sobie w oczy :
-Dobrze że jesteś-powiedziałam i położyłam głowę na jego ramieniu. Trzymałam się rąk aby się znów nie przewrócić.
-Mam dla ciebie coś pysznego!-Powiedział wyciągając mój ulubiony kubełek. Składniki jak do kebabu tylko więcej sosu i frytki.
-Mhm pyszności.
-Jemy na balkonie?- ze swoim rozbrajającym uśmiechem zapytał
-No dobra ale ja nie wejdę na górę własnymi siłami i nogami.
-Zaniosę cię.-Wziął mnie na ręce i niósł na górę kiedy ja trzymałam się mocno jego koszulki. Usadził mnie w hamaku po czy się położyłam
-Trzymaj-powiedział dając mi kubełek pyszności.
Gdy zjedliśmy byłam obżarta normalnie.
-Może się zdrzemniesz?
-No dobra.
Powoli bujał hamakiem podczas gdy słuchałam muzyki usnęłam.
-Aaaa boli.!-Krzyknęłam gdy rehabilitant mnie rozciągał.
-Musi poboleć wytrzymaj jeszcze chwile!Już.
-Spróbuj pomachać nogami.
Udało mi się.
Po 30 minutach ćwiczeń David pomógł mi wstać, próbowałam iść. Kawałek podeszłam.
-Super sobie już radzisz. To ja idę. Cześć.
-Pa
Po 15 minutach ktoś przyszedł do domu i chciałam otworzyć. Był to Chris. Powoli wstając zrobiłam krok i już się wywalałam.
-AA!
Chris złapał mnie w ostatniej chwili. Spojrzeliśmy sobie w oczy :
-Dobrze że jesteś-powiedziałam i położyłam głowę na jego ramieniu. Trzymałam się rąk aby się znów nie przewrócić.
-Mam dla ciebie coś pysznego!-Powiedział wyciągając mój ulubiony kubełek. Składniki jak do kebabu tylko więcej sosu i frytki.
-Mhm pyszności.
-Jemy na balkonie?- ze swoim rozbrajającym uśmiechem zapytał
-No dobra ale ja nie wejdę na górę własnymi siłami i nogami.
-Zaniosę cię.-Wziął mnie na ręce i niósł na górę kiedy ja trzymałam się mocno jego koszulki. Usadził mnie w hamaku po czy się położyłam
-Trzymaj-powiedział dając mi kubełek pyszności.
Gdy zjedliśmy byłam obżarta normalnie.
-Może się zdrzemniesz?
-No dobra.
Powoli bujał hamakiem podczas gdy słuchałam muzyki usnęłam.
środa, 12 maja 2010
Rozdział III
18 maj 2010
-Ał boli!.
Od razu po przebudzeniu poczułam okropny ból w klatce piersiowej i kręgosłupie.
-gdzie ja jetem?-ciężko było mi to powiedzieć.
-W szpitalu. Aly będzie wszystko dobrze-powiedziała Caroline którą nawet małe ruszenie moim palcem ja straszyło.
-Co pamiętasz?
-Stanęłam gdzieś, padał deszcz, usłyszałam krzyk chłopaka i skoczyłam do wody. A potem nic nie pamiętam.Tak wogóle co mi się stało?
-Chris mówił że napisałaś mu sms-a że bardzo mu dziękujesz za to że mogliście się przyjaźnić, że stoisz na moście i kończysz swoje życie więc przybiegł, i to on krzyczał. A ty rzuciłaś się z mostu wpadając do wody. Zadzwonił po karetkę i zdążyli cię uratować ale jesteś połamana. Masz połamane chyba 3 żebra i kręgosłup.
-Aż tak źle to chyba nie było. Czemu nie jesteś w szkole?
-Bo twoja mama musiała wyjechać na 2 tygodnie w delegacja a ja się tobą opiekuje.
-No tak najlepiej jest zostawić dziecko w potrzebie.
Chciałam odczepić te wszystkie kabelki które miałam podłączone ale nie miałam siły ruszyć nawet ręką.
-Caroline pomóż mi wstać muszę się umyć.
-Nie dasz rady wstać.leż śpij i odpoczywaj.
Po 15 minutach rozmyślania co także mnie bolało usnęłam. Obudziłam się koło 21:30.
-Caroline czemu tu jeszcze siedzisz ?
-Bo ja tutaj nocuje prawie codziennie.
-idź do domu. Chris?
-O już jesteś. No to mogę się zbierać. Pa maleńka trzymaj się przyjdę jutro wieczorem.
Dała mi buziaka w czoło i poszła.
-Jak się trzymasz ?
-Słabo. Czemu chciałeś mnie ratować. Po co ratować taką szmatę jak ja.
-Ta "szmata" ma przyjaciół i dla nich żyje.Zaraz wracam pójdę się przebrać.
-Ty tutaj nocujesz?
-No tak. Dałem Caroline wolne.
-To się nazywa przyjaciel.
Chciałam się uśmiechnąć ale i trochę nie miałam siły.
Gdy znowu usnęłam obudziłam się w nocy. Ból kręgosłupa nie ustępywał.
-Chris. Chris. Christopher!
-Co ?
-Daj mi soku.
-Masz mała i śpij.
-Dobra dobra.
Usnęłam ponownie. Spałam przez całą noc chociaż ból dawał w kość.
-Ał boli!.
Od razu po przebudzeniu poczułam okropny ból w klatce piersiowej i kręgosłupie.
-gdzie ja jetem?-ciężko było mi to powiedzieć.
-W szpitalu. Aly będzie wszystko dobrze-powiedziała Caroline którą nawet małe ruszenie moim palcem ja straszyło.
-Co pamiętasz?
-Stanęłam gdzieś, padał deszcz, usłyszałam krzyk chłopaka i skoczyłam do wody. A potem nic nie pamiętam.Tak wogóle co mi się stało?
-Chris mówił że napisałaś mu sms-a że bardzo mu dziękujesz za to że mogliście się przyjaźnić, że stoisz na moście i kończysz swoje życie więc przybiegł, i to on krzyczał. A ty rzuciłaś się z mostu wpadając do wody. Zadzwonił po karetkę i zdążyli cię uratować ale jesteś połamana. Masz połamane chyba 3 żebra i kręgosłup.
-Aż tak źle to chyba nie było. Czemu nie jesteś w szkole?
-Bo twoja mama musiała wyjechać na 2 tygodnie w delegacja a ja się tobą opiekuje.
-No tak najlepiej jest zostawić dziecko w potrzebie.
Chciałam odczepić te wszystkie kabelki które miałam podłączone ale nie miałam siły ruszyć nawet ręką.
-Caroline pomóż mi wstać muszę się umyć.
-Nie dasz rady wstać.leż śpij i odpoczywaj.
Po 15 minutach rozmyślania co także mnie bolało usnęłam. Obudziłam się koło 21:30.
-Caroline czemu tu jeszcze siedzisz ?
-Bo ja tutaj nocuje prawie codziennie.
-idź do domu. Chris?
-O już jesteś. No to mogę się zbierać. Pa maleńka trzymaj się przyjdę jutro wieczorem.
Dała mi buziaka w czoło i poszła.
-Jak się trzymasz ?
-Słabo. Czemu chciałeś mnie ratować. Po co ratować taką szmatę jak ja.
-Ta "szmata" ma przyjaciół i dla nich żyje.Zaraz wracam pójdę się przebrać.
-Ty tutaj nocujesz?
-No tak. Dałem Caroline wolne.
-To się nazywa przyjaciel.
Chciałam się uśmiechnąć ale i trochę nie miałam siły.
Gdy znowu usnęłam obudziłam się w nocy. Ból kręgosłupa nie ustępywał.
-Chris. Chris. Christopher!
-Co ?
-Daj mi soku.
-Masz mała i śpij.
-Dobra dobra.
Usnęłam ponownie. Spałam przez całą noc chociaż ból dawał w kość.
Rozdział II
Obudziło mnie światło jasnego majowego słońca.
Podczas gdy Caroline Chris i Jack spali ja leżąc i wpatrując się w czarny sufit Chrisa myślałam....
-Hmm nie jestem nikomu potrzebna, i tak mnie mają gdzieś. Nie lubią mnie. Chyba powinnam skończyć moje bezsensowne życie.
Wtedy obudziła się Caroline.
-Carola - powiedziałam szeptem- śpisz
-Nie nie śpię. Co robimy?
-Nie wiem.Leżymy jeszcze. Może coś wymyślimy.
Leżąc naprawdę myślałam o swoim życiu. Wolałam to zatrzymać dla siebie.
Gdy chłopaki się obudzili poszliśmy robić śniadanie. Mama Chrisa zrobiła kanapki.
-Smacznego:)
-Dziękujemy.
Wzięłam kanapkę do ręki i ugryzłam ją. Poczułam dziwny smak.
-Przepraszam czy w tej kanapce jest jakieś mięso, wędlina?
-Tak. A czemu pytasz.
-Jestem wegetarianką.
-Przepraszam nie wiedziałam.
-Dobrze nic się nie stało.
Zrobiłam kanapkę z rzodkiewką i popiłam herbatą.
Wróciłam na górę. Wzięłam kosmetyczkę, swoje ubrania, zawędrowałam do łazienki.
Umyłam się, ubrałam, rozczesałam włosy, i związałam je w wysoki kucyk.
Gdy wyszłam z łazienki razem z Caroline sprzątałyśmy bo wczorajszym wieczorze.
-Dzięki za miły wieczór.
-Dzięki że przyszłyście pa.
-pa.
Odprowadziłam Caroline do jej domu i powędrowałam do swojego.
Gdy doszłam, wchodząc do domu usłyszałam głos :
-Gdzieś ty była!? Myślałam że oszaleje!
-Byłam u Chrisa
-Czemu nie zadzwoniłaś?!
-Bateria mi się rozładowała.
-Masz szlaban na 2 tyg.! Nie możesz wieczorem wychodzić z domu.
Wkurzona poszłam do siebie. Weszłam na balkon, usiadłam w wiszącym hamaku (wyglądał jak kula).
Było mi smutno.Przykryłam się kocem . I rozryczałam się.
Była burza. poszłam nad most, i wysłałam swojego ostatniego sms-a.
"Chris jestem na największym moście.Dziękuję że byłeś moim najlepszym przyjacielem.To koniec mojego życia''
Stanęłam na moście i przypomniały mi się wszystkie wspólne chwile ze mną, Chrisem, Caroline i Jacobem i piosenka Evanescence - Bring Me To Life.
-Alyson nie!-Z daleka krzyknął głos Chrisa
Rzuciłam się z mostu.
-Alysoon!!!!
Było już za późno.
Co stało się gdy Alyson skoczyła z mostu:
Chris zadzwonił na pogotowie które przyjechało, po ok 5 min. Wyciągnęli Alyson z wody. Na szczęście dało się ją uratować.
Aly:
"Czułam się jakbym leciała w przestworzach.Zamknięte oczy, żadnego odczucia."
Podczas gdy Caroline Chris i Jack spali ja leżąc i wpatrując się w czarny sufit Chrisa myślałam....
-Hmm nie jestem nikomu potrzebna, i tak mnie mają gdzieś. Nie lubią mnie. Chyba powinnam skończyć moje bezsensowne życie.
Wtedy obudziła się Caroline.
-Carola - powiedziałam szeptem- śpisz
-Nie nie śpię. Co robimy?
-Nie wiem.Leżymy jeszcze. Może coś wymyślimy.
Leżąc naprawdę myślałam o swoim życiu. Wolałam to zatrzymać dla siebie.
Gdy chłopaki się obudzili poszliśmy robić śniadanie. Mama Chrisa zrobiła kanapki.
-Smacznego:)
-Dziękujemy.
Wzięłam kanapkę do ręki i ugryzłam ją. Poczułam dziwny smak.
-Przepraszam czy w tej kanapce jest jakieś mięso, wędlina?
-Tak. A czemu pytasz.
-Jestem wegetarianką.
-Przepraszam nie wiedziałam.
-Dobrze nic się nie stało.
Zrobiłam kanapkę z rzodkiewką i popiłam herbatą.
Wróciłam na górę. Wzięłam kosmetyczkę, swoje ubrania, zawędrowałam do łazienki.
Umyłam się, ubrałam, rozczesałam włosy, i związałam je w wysoki kucyk.
Gdy wyszłam z łazienki razem z Caroline sprzątałyśmy bo wczorajszym wieczorze.
-Dzięki za miły wieczór.
-Dzięki że przyszłyście pa.
-pa.
Odprowadziłam Caroline do jej domu i powędrowałam do swojego.
Gdy doszłam, wchodząc do domu usłyszałam głos :
-Gdzieś ty była!? Myślałam że oszaleje!
-Byłam u Chrisa
-Czemu nie zadzwoniłaś?!
-Bateria mi się rozładowała.
-Masz szlaban na 2 tyg.! Nie możesz wieczorem wychodzić z domu.
Wkurzona poszłam do siebie. Weszłam na balkon, usiadłam w wiszącym hamaku (wyglądał jak kula).
Było mi smutno.Przykryłam się kocem . I rozryczałam się.
Była burza. poszłam nad most, i wysłałam swojego ostatniego sms-a.
"Chris jestem na największym moście.Dziękuję że byłeś moim najlepszym przyjacielem.To koniec mojego życia''
Stanęłam na moście i przypomniały mi się wszystkie wspólne chwile ze mną, Chrisem, Caroline i Jacobem i piosenka Evanescence - Bring Me To Life.
-Alyson nie!-Z daleka krzyknął głos Chrisa
Rzuciłam się z mostu.
-Alysoon!!!!
Było już za późno.
Co stało się gdy Alyson skoczyła z mostu:
Chris zadzwonił na pogotowie które przyjechało, po ok 5 min. Wyciągnęli Alyson z wody. Na szczęście dało się ją uratować.
Aly:
"Czułam się jakbym leciała w przestworzach.Zamknięte oczy, żadnego odczucia."
wtorek, 11 maja 2010
Rozdział I
Piątek 14 maj 2010 godz 7:30
Przeciągając się przetarłam oczy. Nie zdawając sobie sprawy że od 13 będę już wolna.
Wstałam. Jednak nie miałam głowy do niczego innego więc opadłam na łóżko. Myśl jednak wróciła.
Razem ze swoimi zwłokami powędrowałam do łazienki. Umyłam się, i rozczesowując swoje rude włosy myślałam w co się ubrać. Jednak nie miałam do tego głowy. Za oknem było słonecznie. Założyłam swoją bufiastą, powiewną, białą tunikę przed kolano, i do tego moją jeansową kamizelkę. Wzięłam ulubione jasne trampki z przywieszkami, hk, ed'em, założyłam przez ramię torbę i wyszłam z pokoju.
Gdy zaszłam na dół była 8:00 nikogo nie było już w domu. Wyciągnęłam z lodówki sałatę i rzodkiewki. Jedząc śniadanie myślałam jak zorganizować jutrzejszy czas. Wypad na ryby, będzie jazda.!
Rozmyślając pod dom przyjechał autobus szkolny.
-Cześc Brian!
-Cześć Aly!
Powędrowałam na koniec. Po drodze nie obyło się bez komentarza Ashlee i Jessici
-Co Evans w ciucholandzie kupiłaś tą szmatę!? Ja bym się tak nigdy nie ubrała.
-Hmm Ashlee to pryszcz czy rośnie ci druga głowa!!
Usiadłam na końcu do Caroline.
-Hej
-Hai.
Założyłam słuchawki na uszy i słuchając Lady GaGa, Jacksona, Beyonce i innych dojechaliśmy do szkoły.
Na w-fie mieliśmy biegać.
-Dobra bieganie-wydarł się wf-ista. Za 1 kółko pała za 2 dwója za 3 trója za 4 czwóra za 5 piątka.
Aha jasne.Pobiegnie ci Ashlejka w butach na obcasach po żużlu!! Przebiegłyśmy jakieś 4 kółka. Bieżnia ma 500m więc do dużo. Opadając ze zmęczenia i dychając jakby moje zycie miało już się skończyć powiedziałam.:
-Biorę zwolnienie z w-f na cały rok!
-Ja też-odpowiedziała Caroline.
Fotografia: Ostatnie minuty przed dzwonkiem mieliśmy o przyciskach na aparacie. No sorry ale to już było i jest banalnie proste. Bo dzwonu cała klasa wybiegła z klasy. Siedziałyśmy na schodach, rozmawiając, wcinałyśmy lody wraz z Chris'em i Jacobem zajadaliśmy lody. Przyjechał autobus. Gdy dojechałam do domu szybko coś zjadłam i poszłam przebrać się na basen. Założyłam swój czarny w białe paski 2-częściowy kostium kąpielowy. Wzięłam torbę, zchodząc z góry wyjęłam klapki wkładając je do torby weszłam do kuchni i wzięłam 4 puszki coli, Ciacha, i chipsy. Złapałam za deskę i szybko pojechałam przed basen gdzie mieliśmy się spotkać i wspólnie wejść do środka.
Po basenie wszyscy opadali z sił więc poszliśmy paczką do Chris'a. Oglądaliśmy trochę filmów.
Razem z Caroline zrobiłyśmy kanapki i coś do picia, a chłopaki szykowali dla nas materace na noc.
Siedząc. Chris Ja Caroline Jacob oglądaliśmy film. W trakcie 2 usnęłam, o moja głowa opadła na ramieniu Caroline która wytrwale oglądała film.
Alyson -Ja Natalia
Caroline- Natalie Evans
Chris-Bartek, Cichy
Jacob-Kuba, Kaczorek.
Przeciągając się przetarłam oczy. Nie zdawając sobie sprawy że od 13 będę już wolna.
Wstałam. Jednak nie miałam głowy do niczego innego więc opadłam na łóżko. Myśl jednak wróciła.
Razem ze swoimi zwłokami powędrowałam do łazienki. Umyłam się, i rozczesowując swoje rude włosy myślałam w co się ubrać. Jednak nie miałam do tego głowy. Za oknem było słonecznie. Założyłam swoją bufiastą, powiewną, białą tunikę przed kolano, i do tego moją jeansową kamizelkę. Wzięłam ulubione jasne trampki z przywieszkami, hk, ed'em, założyłam przez ramię torbę i wyszłam z pokoju.
Gdy zaszłam na dół była 8:00 nikogo nie było już w domu. Wyciągnęłam z lodówki sałatę i rzodkiewki. Jedząc śniadanie myślałam jak zorganizować jutrzejszy czas. Wypad na ryby, będzie jazda.!
Rozmyślając pod dom przyjechał autobus szkolny.
-Cześc Brian!
-Cześć Aly!
Powędrowałam na koniec. Po drodze nie obyło się bez komentarza Ashlee i Jessici
-Co Evans w ciucholandzie kupiłaś tą szmatę!? Ja bym się tak nigdy nie ubrała.
-Hmm Ashlee to pryszcz czy rośnie ci druga głowa!!
Usiadłam na końcu do Caroline.
-Hej
-Hai.
Założyłam słuchawki na uszy i słuchając Lady GaGa, Jacksona, Beyonce i innych dojechaliśmy do szkoły.
Na w-fie mieliśmy biegać.
-Dobra bieganie-wydarł się wf-ista. Za 1 kółko pała za 2 dwója za 3 trója za 4 czwóra za 5 piątka.
Aha jasne.Pobiegnie ci Ashlejka w butach na obcasach po żużlu!! Przebiegłyśmy jakieś 4 kółka. Bieżnia ma 500m więc do dużo. Opadając ze zmęczenia i dychając jakby moje zycie miało już się skończyć powiedziałam.:
-Biorę zwolnienie z w-f na cały rok!
-Ja też-odpowiedziała Caroline.
Fotografia: Ostatnie minuty przed dzwonkiem mieliśmy o przyciskach na aparacie. No sorry ale to już było i jest banalnie proste. Bo dzwonu cała klasa wybiegła z klasy. Siedziałyśmy na schodach, rozmawiając, wcinałyśmy lody wraz z Chris'em i Jacobem zajadaliśmy lody. Przyjechał autobus. Gdy dojechałam do domu szybko coś zjadłam i poszłam przebrać się na basen. Założyłam swój czarny w białe paski 2-częściowy kostium kąpielowy. Wzięłam torbę, zchodząc z góry wyjęłam klapki wkładając je do torby weszłam do kuchni i wzięłam 4 puszki coli, Ciacha, i chipsy. Złapałam za deskę i szybko pojechałam przed basen gdzie mieliśmy się spotkać i wspólnie wejść do środka.
Po basenie wszyscy opadali z sił więc poszliśmy paczką do Chris'a. Oglądaliśmy trochę filmów.
Razem z Caroline zrobiłyśmy kanapki i coś do picia, a chłopaki szykowali dla nas materace na noc.
Siedząc. Chris Ja Caroline Jacob oglądaliśmy film. W trakcie 2 usnęłam, o moja głowa opadła na ramieniu Caroline która wytrwale oglądała film.
Alyson -Ja Natalia
Caroline- Natalie Evans
Chris-Bartek, Cichy
Jacob-Kuba, Kaczorek.
Bohaterowie
Alyson Evans
Ruda dziewczyna z głową pełną pomysłów.Tryskająca energią. Ma 18 lat. Jej hobby to granie na perkusji, śpiewanie, fotografia, jazda na deskorolce.Jej zielone oczy pasują do jasnej karnacji skóry. Często lubi wygłupiać się z przyjaciółmi.
Caroline Green
Brunetka. Ma 18 lat i uwielbia sporty extremalne, podróże. Jeździ na deskorolce, gra na gitarze.
Najlepsza przyjaciółka Alyson od zawsze.
Chris Wiliams
Wysoki pomieszany blondyn z brunetem. Ma 18 lat i niebieskie oczy. Uwielbia jazdę na deskorolce, sport, granie na perkusji, pływanie.
Często uśmiechnięty i śmieszny.Najlepszy Przyjaciel Alyson
Jacob Brown
Brunet o piwnych oczach. 18 lat. Często spokojny. Uwielbia igrać z ogniem, Jazdę na deskorolce, sporty extremalne. Czasami poważny, ale często śmieszny i uśmiechnięty.Najlepszy Przyjaciel Alyson.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



