środa, 12 maja 2010

Rozdział III

18 maj 2010
-Ał boli!.
Od razu po przebudzeniu poczułam okropny ból w klatce piersiowej i kręgosłupie.
-gdzie ja jetem?-ciężko było mi to powiedzieć.
-W  szpitalu. Aly będzie wszystko dobrze-powiedziała Caroline którą nawet małe ruszenie moim palcem ja straszyło.
-Co pamiętasz?
-Stanęłam gdzieś, padał deszcz, usłyszałam krzyk chłopaka i skoczyłam do wody. A potem nic nie pamiętam.Tak wogóle co mi się stało?
-Chris mówił że napisałaś mu sms-a że bardzo mu dziękujesz za to że mogliście się przyjaźnić, że stoisz na moście  i kończysz swoje życie więc przybiegł, i to on krzyczał. A ty rzuciłaś się z mostu wpadając do wody. Zadzwonił po karetkę i zdążyli cię uratować ale jesteś połamana. Masz połamane chyba 3 żebra i kręgosłup.
-Aż tak źle to chyba nie było. Czemu nie jesteś w szkole?
-Bo twoja mama musiała wyjechać na 2 tygodnie w delegacja a ja się tobą opiekuje.
-No tak najlepiej jest zostawić dziecko w potrzebie.
Chciałam odczepić te wszystkie kabelki które miałam podłączone ale nie miałam siły ruszyć nawet ręką.
-Caroline pomóż mi wstać muszę się umyć.
-Nie dasz rady wstać.leż śpij i odpoczywaj.
Po 15 minutach rozmyślania co także mnie bolało usnęłam. Obudziłam się koło 21:30.
-Caroline czemu tu jeszcze siedzisz ?
-Bo ja tutaj nocuje prawie codziennie.
-idź do domu. Chris?
-O już jesteś. No to mogę się zbierać. Pa maleńka trzymaj się przyjdę jutro wieczorem.
Dała mi buziaka w czoło i poszła.
-Jak się trzymasz ?
-Słabo. Czemu chciałeś mnie ratować. Po co ratować taką szmatę jak ja.
-Ta "szmata" ma przyjaciół i dla nich żyje.Zaraz wracam pójdę się przebrać.
-Ty tutaj nocujesz?
-No tak. Dałem Caroline wolne.
-To się nazywa przyjaciel.
Chciałam się uśmiechnąć ale i trochę nie miałam siły.
Gdy znowu usnęłam obudziłam się w nocy. Ból kręgosłupa nie ustępywał.
-Chris. Chris. Christopher!
-Co ?
-Daj mi soku.
-Masz mała i śpij.
-Dobra dobra.
Usnęłam ponownie. Spałam przez całą noc chociaż ból dawał w kość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz