sobota, 22 maja 2010

Rozdział VII

:30Gdy rano sie obudziłam Caroline siedziała na poduszce i oglądała telewizję.
-Już nie śpisz?
-Nie już nie śpię która godzina?
-10:16. Proszę-Powiedziała podając mi kanapki.
-Dzięki- Wzięłam kanapkę do ręki i zaczęłam ją gryźć
-Wiesz rozmawiałam z tą Natalie.
-I co -powiedziałam z zapchaną kanapką buzią.
-Zdaje się być fajna.
-To spoko.
-Trochę się zdziwiłam że jest tak przerażająco podobna do ciebie.
-Hmm sobowtór może mój.
-Widziałaś jak się patrzyła na Chris'a a chris na nią?
-Nie nie widziałam . Serio?-wpadłam w osłupienie. Nareszcie może Chris będzie miał dziewczynę która go nie rzuci jak 2 poprzednie?
-No. Spytam się jej czy Chris jej się podoba.
-Dobra leć.
Byłam zdziwiona że od razu spodobała się Chrisowi. Nie no przyznam się słodziutki bo znam go od 1 klasy podstawówki. Tylko zastanawiałam się jeżeli będą ze sobą chodzić, a przez to nasza przyjaźń się rozpadnie.
-Aly!-krzyknęła Caroline opadająca z sił, po biegu na schodach - Spytałam się jej i...powiedziała że Chris jest fajny, słodki, ciepły i miły i że się jej spodobał.
- Cześć dziewczyny co tam?- w tym momencie do pokoju wszedł Chris
-Hej Chris!
-Hej- Chciałam mu wszystko powiedzieć ale coś w środku powiedziało "Aly Zamknij się!!"
-Coś się stało o czym nie wiem?
-Nie nie nic. Caroline możesz mi pomóc iść do łazienki?
-Jasne.
Wzięła mnie za boki i pomogła dojść.
-Caroline spytaj się go o Natalie.
-Spoko tez mi to przyszło na myśl.
Po 10 min. Caroline przyszła i powiedziała.
-Fiu fiu normalnie mamy parę miesiąca. Ciekawe czy się wyswatają!
Obie zaczęłyśmy się śmiać.
-Ej ale dobra, nie swatamy ich. Sami się poznają a my się zachowujemy jak nigdy nic. -Powiedziałam czesząc włosy.
-Dobra. Idę po jakąś bluzkę dla ciebie.
-Weź tą białą bluzkę bluzę z twarzą i czarne rurki
-Dobra.
Później gdy zeszliśmy na dół i siedzieliśmy na kanapie. Jedliśmy frytki, kurczaka i różne dodatki z Mc Donald's.
-O cześć.
-hej. Chcesz trochę?
-No  pewnie!
Zjedliśmy.
-Aly mogłabyś mi podać te chusteczki które leżą na kredensie?
-Przepraszam ale nie mogę.
-Aha rozumiem nie chce ci się.
-nie nie o to chodzi że nie może nie chcę jej się. Ona nie może. Nie ma kontroli nad nogami.
-Właśnie.
-A to przepraszam nie wiedziałam.
-spoko.
Pod wieczór przysypiając na ramieniu Christophera oglądaliśmy You Can Dance .
-No dobra, Car. musimy się juz zbierać.
-No dobra. Pa słonko.-Ucałowała mnie w czoło.
-Papa.
-Cześć.
-Siemka
Posiedziałyśmy jeszcze i gadałyśmy.
-hmm i co idziemy na górę.?
-No raczej tak.Tato mógłbyś mnie na górę zanieść.
-Tak już idę.
-Może byśmy tak pogadały?
-no dobra. Wezmę parę puszek coli i chipsy.
-Dla mnie weź ice tea. Nie mogę pić coli
-Dobra.
Gdy tato zaniósł mnie na górę. Przebrałam się w ciepłą piżamkę i wskoczyłam pod kołdrę.
-Wchodź.
-Wow ale tu fajnie
-no przeciez wiem.
Natalie miała na sobie swoja fioletowa piżamę.
-Proszę.
-Dzięki.
Zaczęłam
-opowiedz mi o swojej rodzinie.
-Nie za wiele ci poopowiadam. No to tak gdy się urodziłam, byłam jedna z bliźniaczek. Nawet nie wiem gdzie moja siostra jest.  Opiekowała się mną siostra mojej mamy której w ogóle nie spotkałam. A mój ojciec zginął w wypadku samochodowym.
Gdy moja ciotka zmarła ok 5 lat temu trafiłam do domu dziecka. Nie mogłam się pozbierać po jej śmierci. Była najbliższą mi osobą.-W oczach Natalie zakręciły się łzy. Objęłam ja ramieniem mówiąc - Nie płacz.
-Dobra. A twoi rodzice.
-No zaczyna się tak jak i twoja opowieść tyle że matka się mną opiekowała.Jak miałam 10 lat urodziła się moja siostra. Wsparcie miałam tylko i wyłącznie u taty , matka opiekowała się mną mocniej niż mną.
Już się nauczyłam. No ostatnio jeszcze nie wiesz ale próbowałam się zabić. Skoczyłam z mostu ale mój przyjaciel gdy dobiegł a ja leżałam na dnie zadzwonił po pogotowie i uratowali mnie.
-Ostro. Masz jakieś zdjęcia?
-Mam a masz jakieś swoje?
-Mam jedyne jakie udało mi się zachować z mama i kawałkiem  taty. Zaraz przyniosę.
Gdy Natalie poszła po zdjęcia sięgnęłam do swojej szafki i do pudełka ze zdjęciami gdy byłam małym dzieciakiem.
-Proszę
Wymieniłyśmy się zdjęciami.
-Ale słodko wyglądałaś.
-Chyba żartujesz . Mały łysol co się chichra:D
-Ej ty też masz przerwane zdjęcie. - Sięgnęłyśmy po kawałki zdjęć i złączyłyśmy je do siebie.
-O matko!
Osłupienie.
-Ej ale to musi być jakiś fotomontaż.
-Zobacz z tyłu - powiedziałam
"Kochane dziewczynki, nie zależnie od tego co się stanie pamiętajcie że was kochamy."

                                                                  Julia i Sam Evans                       1 maj 1992  r. 
 -To dlatego tak jesteśmy podobne do siebie.
W naszych oczach pojawiły się łzy i nagle mocno się przytuliłyśmy.
-nie myślałam że jeszcze cię spotkam.
-A ty myślisz że co.
-Ej ale jak my to powiemy mamie?
-Dziewczynki co się stało? -Weszli rodzice
Przybliżyłyśmy się do siebie i pokazałyśmy zdjęcie łącząc je.
-To się stało-Odpowiedziałyśmy
-Natalie!
-Mama!
-Alyson!
-No chyba ja..
-Skąd macie te zdjęcia?!
-Ja miałam połowę i Natalie miała połowę. Julia!
-Jak się cieszę że mam 3 córki.-Powiedział tata mocno nas przytulając.
-Mamo nawet nie musisz się tłumaczyć.
-Wybaczam to dobrze.
W jej oczach pojawiły się łzy -Nawet nie wiecie jak się cieszę-przytuliliśmy się wszyscy przytuliliśmy.
-Co się stało?-Przyszła nasza mała siostrzyczka
- Jesteśmy twoimi siostrami! No chodź tutaj.!
Gdy już wszyscy ochłonęliśmy czekałam do rana żeby powiedzieć to moim kochanym przyjaciołom.
-No to dobranoc siostro.-powiedziałam do Natalie
-Dobrej nocy kochana.

1 komentarz: